niedziela, 27 października 2013

Lou +18

Siedzę przy biurku i odrabiam zadanie domowe, a właściwie próbuję. Odrobiłam już anglika, matmy i geografii.
- Została mi tylko ta przeklęta chemia - powiedziałam sama do siebie. No cóż chemia to jedyny przedmiot w szkole jaki w ogóle mi nie idzie. Otworzyłam podręcznik i zaczęłam czytać temat z którego ma być jutro kartkówka. Czytam i czytam i tak nic nie rozumiem. Otworzyłam laptopa z nadzieją, że tam znajdę wyjaśnienie tego całego przedmiotu a głównie tematu kartkówki. Otwierając nowe karty, które są naszpikowane tekstem na temat chemii tracę tylko czas, bo i tak wiem, że tego wszystkiego nie przeczytam i tak wiem, że mi się to nigdy w życiu nie przyda. Zrezygnowana zamknęłam laptopa i podążyłam do kuchni, gdzie siedzieli kolejno żarłoczny Niall, mój kochany Louis i zielonookiego Harry'ego.
L: O już kochanie z kończyłaś! - Powiedział uradowany, podchodząc do mnie, mocno przytulając.
J: Nie, została mi chemia, której za cholerę nie rozumiem.
H: Ja Ci mogę pomóc - powiedział ochoczo.
J: Naprawdę? - Zapytałam ucieszona, gdyż nie będę musiała się sama męczyć z tą przeklętą chemią.
H: No jasne, chodź - powiedział i dosłownie wyciągnął mnie z objęć Lou. Jesteś, jaką on miał w tym momencie minę, jak by po prostu miał go za raz zabić. Szkoda, że nie zrobiłam mu wtedy zdjęcia, śmiała bym się z niego do końca życia.
L: To czekajcie bo ja w pokoju mam.....yyyyy - mówił jak by się zamyślił - ładowarkę do telefonu.
N: Przecież masz nała..
L: Zamknij się Horan!! - Wrzasnął Louis, po czym  uśmiechnął się do nas. Ja lekko się zaśmiałam i ruszyłam w stronę naszego pokoju, za mną Harry a potem Lou.
Gdy wychodziliśmy po schodach Harry klepnął mnie w tyłek, co wyraźnie zdenerwowało Lou bo aż syknął ze złości.


Z chodziłam po schodach po nauce z Styles'em, który o dziwo wszystko mi wytłumaczył, usłyszałam rozmowę Louis'a z Hazzą.
L: I jak nauczyłeś ją? - Zapytał z wyraźnym zaciekawieniem Lou.

H:Tak, powinna zdać przynajmniej na cztery. - Powiedział dumny z siebie loczek.
L: To dobrze. - Odetchnął z ulgą mój ukochany.
 H:No ale wiesz to raczej ty powinieneś ją uczyć o chemii albo anatomii no wiesz.... - Przeciągnął. Każdy już wie jaki to zdanie ma podtekst.
L:Co ty tam wiesz? - Burknął pod nosem starszy.


 H:Dużo. - Odpowiedział szybko.
L: Ty mnie nie będziesz mówił co ja mam uczyć swoją dziewczynę! Taki mądry a dziewczyny nie widać! - Było tylko słychać jak wstaje z krzesła i udaje się w stronę drzwi. Szybko ale i też bezszelestnie udałam się do naszej sypialni. Jak najszybciej siadłam na łóżku i wyciągnęłam telefon udając, że coś sprawdzam. Po chwili do pokoju wszedł troszkę zdenerwowany Louis. Chłopak siadł na skraju łóżka, tyłem do mnie, podparty o ręce. Odłożyłam telefon na półkę i n kolanach podeszłam do Lou. Objęłam jego barki, moimi rękami i zaczęłam składać na jego szyi delikatne pocałunki. Usłyszałam jak mruczy. Bardzo mi to schlebiało. Zaczęłam schodzić z pocałunkami co raz niżej, gdy nagle poczułam jak łapie mnie za biodra i przekręca tak, że siedzę mu teraz  na kolanach. Całował mnie zaczynając od czoła, nosa, policzków, brody a na końcu ust, przy których został trochę dłużej. Następnie z chodził niżej i niżej, szyja i dekolt. Kiedy zaczęła przeszkadzać mu moja bluzka, uniósł mnie do góry i położył swobodnie na łóżku, by zerwać ze mnie bluzkę która poleciała w głąb pokoju i kontynuował pocałunki z chodząc co raz niżej. Gdy dotarł do linii moich spodni i chciał je rozpiąć, postanowiłam to ja przejąć inicjatywę (ciekawostka chciałam napisać prezerwatywę). Okręciłam go tak, że teraz ja górowałam. Szybko ściągnęłam z niego koszulkę i zaczęłam przejeżdżać paznokciami po jego torsie, zostawiając gdzie nie gdzie czerwone ślady. Rozpięłam mu rozporek i guziczek, po czym ściągnęłam z jego nóg spodnie, które obecnie leżą gdzieś na podłodze w bliżej nie określonym miejscu. Popatrzyłam się na jego krocze, które jeszcze zasłaniał materiał bokserek. Chwyciłam zębami ich gumkę i zjechałam na dół. Po czym owe bokserki chwyciłam w rękę i wyrzuciłam za siebie. Jego kolega już stał, więc to tylko ułatwiło mi pracę. Delikatnie ale z pewnością chwyciłam jego penisa w ręce i zaczęłam lizać jego główkę. Louis'owi to zdecydowanie się podobało ale i tak postanowił mi troszeczkę pomóc. Chwycił jedną ręką za moje włosy i zaczął dyktować tempo. Na początku szybkie a potem wolne. Przy wolnym wiedziałam, że on już powoli odchodzi więc wyjęłam członka z buzi i za nim zdążyłam spokojnie nabrać powietrza już znajdowałam się pod Lou. Ten szybko pozbył się moich  spodni i powędrował do górnych partii ciała. Czułam jak jego ręce chcą dostać się na plecy więc wygięłam się delikatnie a ten szybko pozbył się mojego stanika. Całował i pieścił moje jędrne piersi tak jak by były one z porcelany, bardzo dokładnie i powoli. Znów się zniżył, ściągając przy tym moje majtki. Rozchylił mi nogi i językiem przejechał wzdłuż moich ud. Zatrzymał się przy mojej kobiecości i jednym zgrabnym ruchem języka wylizał ją. Było mi tak dobrze, że nawet nie spostrzegłam się kiedy we mnie wszedł. Wygięłam się pod wpływem czucia jego członka w sobie. Zaczął dość powoli ale to nie trwało dość długo. Wchodził i wychodził ze mnie bardzo szybko i nawet nie zauważyłam kiedy oboje zaczęliśmy bardzo głośno jęczeć i dyszeć.
- Louis! - Jęknęłam dość głośno.
- Już chwila.....Już! - Krzyknął chyba z całej siły i pchnął jeszcze ostatni i ze mnie wyszedł. Wszystko w tym momencie się mieszało. Nasze oddechy, nasze jęki jeszcze pozostałe po rozkoszy, nasze soki i nasze ciała które stykały się w wielu miejscach. Louis okrył nas kołdrą i zaczęliśmy się uspokajać. Po chwili odpoczynku, przytuliłam się do jego klatki.
- To teraz Harry nie będzie Ci już dokuczał. - Powiedziałam całując jego tors.
- Słyszałaś? - Spytał zdziwiony i troszkę zmieszany.
- Nom. - Odrzekłam.
- Przepraszam. - Rzekł smutno.
- Ale nie masz za co bo to ja zaczęłam Cię całować a tak w ogóle to niczego nie żałuje. - Powiedziałam i utonęliśmy w namiętnym pocałunku.





Dawno nic nie pisałam nie miałam czasu przepraszam .. ale zaraz  dodam jeszcze +18 z Niallem ,Zaynem , Liamem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz