poniedziałek, 9 grudnia 2013
Info
Słuchajcie kochani pewnie czytaliście już 1 i 2 cześć imaginu z Zaynem i pisałam ze będę pisać jeden z kilka rozdziałami , ale stwierdziłam ,ze mogę ten poświęcić na jednoczęściowe imaginy ,a ten 2 na 1 imagin z kilkoma rozdziałami jeśli chcesz zobaczyć co się stanie po wyjściu ze szpitala Natalii? Co będzie z Nat i Zaynem ?? Możecie go czytać na tym blogu zapraszam . Jeżeli macie do mnie jakieś pytania to podam wam teraz kontakt do mnie ask ,fb ,twitter więc jakie kolwiek pytania prosze pisac na asku lub tt ,możecie mnie zaprosić do znajomych na fb .
Harry
Imagin dla Jesiki Król z Hazzą
T: I jak ci się podoba twój dres?
H: Pewnie - uśmiechnąłem się szeroko i wystawiłem rękę, całkowicie zapominając, że chłopaki nadal są w pokoju - Idziemy?
L: To my już idziemy może później się jakoś zgadamy - Liam pierwszy ogarnął się i wypchnął resztę z mieszkania zanim którykolwiek z nich zdążył zaprotestować. Dziewczyna była lekko zdezorientowana, ale chwyciła mnie za rękę.
Oczami (t.i.)
Chwyciłam Harrego za rękę. Znałam go niecały dzień, a mimo to czułam się przy nim bezpiecznie. Podeszliśmy w stronę drzwi, a nasze złączone dłonie bujały się między nami. Ruszyliśmy w stronę parku, rozmawiając na luźne tematy, cały czas trzymając ręce splecione. On usiadł na ławce, a ja położyłam mu głowę na kolanach, gest był dla nas naturalny. Dobrze się ze sobą czuliśmy.
T: Wiesz Harry, chciałabym ci podziękować za wszystko. Zrobiłeś dla mnie tyle, a jestem dla ciebie prawie obca. Dziękuję ci - podniosłam się i pocałowałam go w policzek. Pod wpływem moich ust chłopak lekko się uśmiechnął.
H: Nie ma za co. Naprawdę - uśmiechnął się szerzej. - Zrobiłem to z czystą przyjemnością. Ale jak bardzo chcesz mi to wynagrodzić to mogę dostać jeszcze jednego całusa - zaśmiałam się i znowu podniosłam. Gdy już prawie moje usta dotykały jego policzka chłopak odwrócił głowę i czule mnie pocałował. W pierwszej chwili nie wiedziałam co się dzieje, ale zaczęłam oddawać pocałunek. Po chwili oderwaliśmy się od siebie, chłopak zaczerwienił się
H: Przepraszam. Nie powinienem, ty dopiero co. . . - przerwałam mu kolejnym pocałunkiem, trochę śmielszym niż pierwszy.
T: Dopiero co, co?
H: Nic - tym razem on złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
Jestem z Percym od 2 miesięcy. Jesteśmy szczęśliwi. Mieszkam w Londynie, ale pochodzę z Polski, jestem tu na wymianie. Mieszkam z rodziną, którą poznałam gdy przyjechałam tu pierwszy raz na tygodniowy wyjazd ze szkołą, w gimnazjum. Chodziłam do klasy z profilem angielskim. Pod koniec trzeciej gimnazjum zdałam wszystkie egzaminy i dzień po zakończeniu gimnazjum byłam w swoim wymarzonym mieście, rozpakowując torby w swoim nowym pokoju. Podczas jednego spaceru po Londynie spotkałaś chłopaka. Przystojny, zabawny, inteligentny. . . Ideał.
W weekend umówiłam się ze swoim kochaniem i przez cały wieczór szykowałam się do wyjścia. Masywne buty na wysokim obcasie, obcisła spódnica sięgająca od tali do ud i luźną lekko prześwitującą czarną bluzkę z małymi ćwiekami na kołnierzyku podkreślały twoją figurę. Przejrzałam się ostatni raz w lustrze, nie miałam na sobie prawie makijażu. Od dziecka miałam czystą cerę, jedyną ozdobą mojej twarzy był czarny tusz na rzęsach. W mojej torebce zadźwięczał sygnał smsa. ` Kochanie, nie mogę się dziś z tobą spotkać. Przepraszam. Kocham, Percy`. Posmutniałam, ale postanowiłam, że to nie zepsuje mi humoru. Chwyciłam torebkę, pożegnałam się z `rodzicami` i wyszłam na zewnątrz. Mieszkałam w centrum i od momentu wyjścia za drzwi otoczył minę londyński zgiełek. Przeszłam dwie dzielnice i zobaczyłam Starbucksa. Było chłodno wiec postanowiłam kupić sobie kawę na wynos. Weszłam do kawiarni zamówiłam Irish Coffee, czekając na kawę, zaczęłam oglądać ludzi na około. W rogu lokalu spostrzegłam swojego chłopaka z jakąś blondi z głupiutkim wyrazem twarzy. Otworzyłam szerzej oczy. Chłopak, za którego dwadzieścia minut temu dałabym sobie obciąć rękę pochylił się nad stolikiem i szepcząc coś do ucha innej dziewczyny, zaczął namiętnie ją całować. Zagotowało się w mnie. Podeszłam do chłopaka, zaskoczony oderwała się od blondi.
P: Co tu robisz?
T: Co ja tu robię? – byłam tak wściekła, że nie przeszkadzało mi, że cała kawiarnie się na mnie gapi, krzyczałam. - Mi piszesz, że nie możesz się ze mną spotkać, a potem obściskujesz się z jakąś laską dwie przecznice od mojego domu. Spróbuj się tylko do mnie odezwać.
Wściekła natychmiast wyszłam z kawiarni i ruszyłam w stronę parku, nie pamiętając nawet, żeby zabrać swoją kawę. Natomiast Percy wybiegł zaraz za mną.
P: Nie rozumiesz.
T: Masz racje nie rozumiem i nie chcę rozumieć, mam to głęboko w dupie. – Ludzie zaczęli zatrzymywać się, bo staliśmy na środku placu i krzyczeliśmy. Chłopak próbował złapać cię za rękę.
T: Nawet nie waż się mnie dotykać. – wyrywałam rękę z jego uścisku i odwróciłam się z zamiarem odejścia. Jednak on złapał za pasek od mojej torebki. Wyrwałam się i usłyszałam prucie materiału i moja torebka upadła na ziemię. Szybko ją podniosłam i ostatni raz odezwałaś się do chłopaka.
T: To była moja ulubiona torebka.
P: Ale . . .
Zaczęłam biec w stronę parku po dziesięciu minutach dobiegłam do celu, siadłam na pierwszej ławce podciągnęłam kolana pod brodę i chowając w nich twarz zaczęłam płakać. Po chwili ktoś dosiadł się do mnie. Nie zwróciłam na to uwagi, płakałam dalej. Nagle chłopak się odezwał.
Ch: Twoja kawa – wyciągnął rękę z kubkiem. Powoli podniosłam głowę. Wzięłam kubek.
T: Dzięki. Co tu robisz?
Ch: Aktualnie daję ci swoją bluzę. – To powiedziawszy okrył mnie ciepłym materiałem, widział że trzęsłam się z zimna.
T: Ale czemu za mną poszedłeś?
Ch: Nie chciałem, że by coś stało się tak pięknej dziewczynie. Robi się ciemno. Jestem Harry.
T: Aktualnie lekko załamana (t.i.) – chłopak lekko się uśmiechnął.
H: Widziałem co się stało. – Jego lekki uśmiech pragnął ją pocieszyć.
T: Super. – Odpowiedziałam krótko i sarkastycznie.
H: Masz ochotę do mnie wpaść zawsze możemy pogadać, czy coś.
T: A masz wino? Mam ochotę na wino. – Gdy kiwnął głową powiedziałam. - Jasne czemu nie.
Wstałam i zaczęłam iść, ale parę kroków dalej krzywo stanęłam i lekko krzyknęłam. Chłopak bez słowa wziął mnie na ręce i szedł dalej.
T Naprawdę dam radę sama.
H: Ale nie ma problemu.
Dziesięć lub piętnaście minut później doszliśmy do schludnie wyglądającego pięciopiętrowego bloku. Harry otworzył pierwszy zamek i ujrzałam pierwsze drzwi z podobizną ciemnowłosego chłopaka z opadającą na czoło grzywką .
T: Wszyscy twoi sąsiedzi mają na swoich drzwiach zdjęcia ? To dziwne, na przykład była zazdrosna dziewczyna mogła by się tu wedrzeć i dorysować wam wąsy. Albo wampirze ząbki.
Ch: Coś takiego jeszcze się nie zdarzyło. Cały budynek należy do mojego zespołu. A ten przystojniak na drzwiach to Louis.
T: Boże, ile ty zarabiasz? Chciała bym mieć cały blok dla mnie i dla przyjaciół.
Ch: A ja mam najlepiej, mieszkam na ostatnim piętrze i mam najlepszy widok.
Nic nie odpowiedziałam, chłopak wszedł do windy i przycisnął przycisk ze swoim zdjęciem.
T: Naprawdę musicie się kochać, wszędzie wasze zdjęcia.
Tym razem to on nie odpowiedział. Wyszedł na odpowiednim piętrze otworzył drzwi. Wchodząc do mieszkania zapalił światło. Mieszkanie było schludnie urządzone, na jednej ze ścian wisiało wielkie zdjęcie pięciu chłopaków. Chłopak posadził mnie a kanapie, a sam ruszył do kuchni. Siedząc na kanapie ściągnęłam buty i włączyłam telewizor. Leciała jakaś komedia romantyczna. Lekko poddenerwowana przełączyłam program, usłyszałam muzykę przewodnią z Harrego Potttera. O tak to jest odpowiedni film. Wrócił Harry niosąc butelkę z czerwonym płynem. I tylko jeden kieliszek.
T: A ty nie pijesz?
H: Nie mam ochoty. Więc będziemy oglądać Harrego. – Powiedział z lekkim przekąsem.
T: Masz jakiś problem z Harrym? Zanim odpowiesz musisz wiedzieć, że Harry Potter jest moją jedyną prawdziwą miłością, która nigdy mnie nie zawiodła.
H: Nie, kocham Harrego tylko jeszcze nigdy nie spotkałem osoby która była by w stanie pobić się za film.
T: Ja wierze w magie, ty brudny mugolu. – Harry się zaśmiał. To powiedziawszy nalałam sobie wino. Pociągnęłam łyk. – Dobre.
H: Bo ode mnie.
Spędziliśmy tak z dwie godzinny, ciągle zmieniając pozycje. Aż w końcu ja leżałam z głową na kolanach chłopaka , a on bawił się moimi włosami.
T: Nie ogarniam jak można zdradzać. Jak się z kimś nie chce być to się zrywa i dopiero leci do innej. W dodatku jak można polecieć na laskę 100% sylikonu, do której trzeba iść ze szpachelką, żeby popatrzeć jej w oczy. Czy wy nie widzicie, że są dziewczyny bardziej wartościowe.
H: Mogłabyś mnie nie utożsamiać mnie z nim, serio?
T: Masz racje. Zjadłabym krakersy z nutellą. A ty?
H: A wiesz, że chyba mam krakersy. Bo nutellę to ja mam na pewno.
Poszedł do kuchni. A ja wstałam i wyszłam na balkon. Czułam się trochę jak w zamku bo 'balustrada' balkonu zrobiona była z grubego muru. Stałam tak chwilę i myślałam, czułam, że rano będę miała kaca, ale co tam. Popatrzyłam w dół. Tu nie może przecież być aż tak wysoko.
Oczami Harrego:
Wyciągałem z szafki krakersy kiedy usłyszałem krzyk. W pierwszym momencie nie zrozumiałam co znaczą skupiłem się chwilę i usłyszałem ponowny krzyk Nialla
N: Harry, ona zaraz spadnie!
Momentalnie rzuciłem wszystko co miałem w rękach i pobiegłem na balkon. (t.i) stała na murku ogradzającym balkon. Z wyciągniętymi rękami jakby wykonywała jakąś sztuczkę akrobatyczną. Nie miałem pojęcia co tam robiła. Natychmiast podbiegłem do niej i łapiąc ją za nogi przerzuciłem ją sobie przez ramię. Wszedłem do domu i po raz drugi tego dnia położyłem ją na sofę.
H: Siedzisz tu i się nie ruszasz.
Ona tylko pokiwała głową jak skrzywdzone dziecko. Wychodząc chwyciłem butelkę. Popatrzyła na mnie błagalnym wzrokiem, ale ja pokiwałem hardo głową na nie.
Oczami Jesiki
Obudziłam się w obcym pokoju, podnosząc się złapałam się za głowę. Bardzo bolała, klasyczny kac. W głowie miałam pustkę. Pamiętałam chłopaka w lokach. Harrego? Tak Harrego . Był miły i ci pomógł,
ale nic więcej nie pamiętałaś. Wyszłam z pokoju i skierowałam się w stronę salonu. Usłyszałam dźwięki telewizora. Gdy weszłam do pokoju do razu poczułam ostry ból głowy, tak mocny, że zgięłam się w pół. To zwróciło uwagę dwóch chłopaków siedzących na sofie. Chłopak, który wczoraj ci pomógł podniósł się i chwytając się za rękę do kuchni. Nie miałam na nic siły więc poddałam się dotykowi chłopaka. Posadził mnie przy stole, a przed mną położył tabletki i wodę. Popatrzyłam na niego wdzięcznym wzrokiem, po czym połknęłam leki i popiłam je wodą.
T: A więc co się wczoraj stało?
H: Pomijając to, że trochę za dużo wypiłaś, chodziłaś po balustradzie mojego balkony i robiłaś parę innych zabawnych rzeczy. To nic.
T: Boże, ale my nic ten tego? – Popatrzyłam na niego wymownie.
H: Całowaliśmy się albo coś więcej? Nie nic z tych rzeczy po prostu zasnęłaś w czasie filmu i zaniosłem cię do sypialni.
T: To dobrze. – Nie zauważyłam, że jego twarz trochę posmutniała.
H: Masz ochotę na naleśniki, powinny być w lodówce.
T: Na jedzenie zawsze mam ochotę. – W odpowiedzi Harry się zaśmiał. ' Już ją lubię' usłszeli krzyk Nialla. Otworzył lodówkę i po chwili przeglądania zawartości krzyknął
H: Nialllllll !!!!!!!!!!!! – Zwrócił się do mnie. – Niestety mój wiecznie głodny współlokator je zżarł – zaśmiałam się - Mogą być zwykłe kanapki?
T: Pewnie. Byleby nie z żółtym serem. Nienawidzę żółtego sera.
H: Ok.
Zrobił mi kanapki z białym serem i pomidorem. Od razu zaczęłam jeść , ale Harry się patrzył jak jem, co bardzo mnie zawstydzało.
T: Nie patrz.
H: Czemu?
T: Bo mnie zawstydzasz.
H: Lubię zawstydzać kobiety.
Postanowiłam podjąć nikłą walkę.
T: Ciekawe ile było tych kobiet? - Po chwili zdałam sobie sprawę co powiedziałam, moje policzki poróżowiały. - Przepraszam, nie powinnam.
H: Nic nie szkodzi. Wcale nie było ich tak dużo jak się wszystkim wydaje.
Nie wiedziałam co powiedzieć, więc zajęłam się swoimi kanapkami. Resztę śniadania spędziliśmy w milczeniu. Kiedy skończyłam, popatrzałam na chłopaka. Uśmiechnął się, nie wiedziałam o co chodzi, więc zrobiłam zdziwioną minę.
H: Masz twaróg na twarzy - wytłumaczył. Sięgnął po chusteczkę i wytarł mi twarz. - Masz może ochotę na spacer?
Popatrzyłam na swój ubiór.
T: Najpierw musiałabym iść do domu się przebrać, albo coś.
H: Jak chcesz to mogę ci coś pożyczyć. A potem idziemy. - Uśmiechnął się. Miał taki piękny uśmiech, ty też się uśmiechnęłam.
T: Pewnie. - Wstaliśmy od stołu i chłopak wsadził mój talerz do zlewu. Ręką wskazał drzwi. Ruszyłam przed chłopakiem, nie mogąc pozbyć się wrażenia, że chłopak patrzy się na mój tyłek. Zaprowadził mnie do pokoju na końcu korytarza.
H: Zapraszam. - szarmanckim ruchem ręku wskazał na pokój jednocześnie otwierając drzwi. Gdy weszliśmy do środka, odezwałam się:
T: Mógłbyś mi po prostu dać jakieś stare dresy i bluzkę, wiesz takie na zniszczenie, żebym nie musiała ich oddawać. No i nożyczki.
H: Nie ma sprawy. Co planujesz?
T: Zobaczysz i miejmy nadzieje, że ci się spodoba.
Po chwili wyciągnął z szafy szare luźne dresy i czarną zwykłą koszulkę. Podał mi je.
H: Łazienka jest za tymi drzwiami.
Uśmiechnęłam się i weszłam do małego pokoju przylegającego do sypialni chłopaka. Spojrzałam na swoje odbicie pokiwałam z żalem nad sobą. Aż dziwo, że chłopak nie zadzwonił po pogotowie. Weszłam pod ciepły prysznic. Po wyjściu zmyłam makijaż i rozczesałam długie włosy. W torebce znalazłam tusz do rzęs nałożyłam go, ale zanim to zrobiłam przemyłam twarz najpierw zimną potem ciepłą wodą by twarz nabrała rumieńców. Założył rzeczy Harrego i chwyciłam do ręki nożyczki. Pora się zabawić.
Oczami Harrego
Gdy Jesika brała do domu wpadli Liam, Zayn, Niall i Louis. Niall powiedział im, że jest u mnie dziewczyna i reszta uznała, że muszą ją poznać. Nie przyprowadziłem żadnej dziewczyny do domu od czasów Kate i chłopcy cieszyli się, że w końcu coś ze sobą robię. Gadaliśmy w salonie, opowiedziałem im jak się poznaliśmy, radzili mi, żebym uważał bo nie wiadomo jak ważny był dla niej jej były. Później gadaliśmy na luźniejsze tematy. Gdy Louis opowiadał nam o wczorajszych zakupach usłyszeliśmy kroki na schodach. Oczom wszystkich ukazała się Jesika. Wyglądała znacznie lepiej niż o poranku. Jej twarz była rumiana po prysznicu. Spojrzałem w dół na coś co kiedyś było starą koszulką i dresem. Dziewczyna ucięła nogawki spodni i teraz odsłaniały jej długie i zgrabne nogi górna część spodni sięgała tali. Sznurki były mocno zawiązane by nie spadły z jej wąskiej tali. Z bluzki został tylko urywek, teraz bluzeczka na ramiączkach również sięgała tali. Oczy piątki chłopaków zwróciły się w jej stronę. Niall, który jedyny z pozostałych był wolny, oprócz mnie oczywiście, pozwolił sobie na krótkie 'wow'. Dziewczyna zaczęła powoli schodzić ze schodów, rumieniąc się pod spojrzeniami chłopaków.
H: Wyglądasz przepięknie. - Jej policzki jeszcze bardziej poczerwieniały.
T: Czyli wybaczasz mi zniszczenia?H: Pewnie - uśmiechnąłem się szeroko i wystawiłem rękę, całkowicie zapominając, że chłopaki nadal są w pokoju - Idziemy?
L: To my już idziemy może później się jakoś zgadamy - Liam pierwszy ogarnął się i wypchnął resztę z mieszkania zanim którykolwiek z nich zdążył zaprotestować. Dziewczyna była lekko zdezorientowana, ale chwyciła mnie za rękę.
Oczami (t.i.)
Chwyciłam Harrego za rękę. Znałam go niecały dzień, a mimo to czułam się przy nim bezpiecznie. Podeszliśmy w stronę drzwi, a nasze złączone dłonie bujały się między nami. Ruszyliśmy w stronę parku, rozmawiając na luźne tematy, cały czas trzymając ręce splecione. On usiadł na ławce, a ja położyłam mu głowę na kolanach, gest był dla nas naturalny. Dobrze się ze sobą czuliśmy.
T: Wiesz Harry, chciałabym ci podziękować za wszystko. Zrobiłeś dla mnie tyle, a jestem dla ciebie prawie obca. Dziękuję ci - podniosłam się i pocałowałam go w policzek. Pod wpływem moich ust chłopak lekko się uśmiechnął.
H: Nie ma za co. Naprawdę - uśmiechnął się szerzej. - Zrobiłem to z czystą przyjemnością. Ale jak bardzo chcesz mi to wynagrodzić to mogę dostać jeszcze jednego całusa - zaśmiałam się i znowu podniosłam. Gdy już prawie moje usta dotykały jego policzka chłopak odwrócił głowę i czule mnie pocałował. W pierwszej chwili nie wiedziałam co się dzieje, ale zaczęłam oddawać pocałunek. Po chwili oderwaliśmy się od siebie, chłopak zaczerwienił się
H: Przepraszam. Nie powinienem, ty dopiero co. . . - przerwałam mu kolejnym pocałunkiem, trochę śmielszym niż pierwszy.
T: Dopiero co, co?
H: Nic - tym razem on złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
niedziela, 8 grudnia 2013
Zayn cz2
Wiec jest to kolejna część imaginu z Zaynem ... Będę teraz pisać jak większość na blogach że będzie to 1 imagin , rozłożony na kilkanaście części więc pierwszy z nich to z Zaynem
*oczami Zayna*
Wbiegliśmy do sali . To co zobaczyliśmy zmroziło mi krew w żyłach . Nat leżał na szpitalnym łóżku podłączona do kilku kabelków . Była blada a na jej rękach widniały kreski grube i długie czerwone kreski . Usiadłem koło jej łóżka złapałem jej rękę .Gdy nagle do sali wszedł lekarz
Le: Przepraszam państwa . Co państwo tu robią?? -zapytał oburzony lekarz.
J: To jest moja narzeczona. A to jej ,znaczy nasi znajomi.
Le: No dobrze zostańcie . Tylko proszę żeby pan przyszedł do mnie do gabinetu . Musimy porozmawiać. -powiedział do mnie lekarz
J:Dobrze za chwilkę przyjdę.-lekarz wyszedł z sali- Liam zostaniesz przy niej .
Li: Tak stary idź .
Wyszedłem z sali i poszedłem do gabinetu zapukałem i usłyszałem proszę.
J: Tak więc o czym chciał pan ze mną rozmawiać??
Le: Więc pańska narzeczona jest w ciężkim stanie jak pan już zwrócił na to uwagę. Więc mam do pana pytanie. Czy wie pan dla czego to zrobiła?
Nie wiedziałem co mam powiedzieć powiedzieć mu prawdę będzie źle nie powiedzieć też będzie źle.
J: Więc ostatnio się pokłóciliśmy troszkę ,a musiałem iść do pracy więc nie mogłem nic zrobić a jak wróciłem to tak ją zastałem.
Le: Dobrze .Więc jeżeli pani Smith się obudzi trzeba będzie o nią dbać żeby tego nie zrobiła ponownie.
J: Dobrze . A teraz mogę do niej iść??
Le: Tak proszę.
Wyszedłem jak najszybciej z gabinetu i weszłem do sali .Ona się obudziła.
*oczami Dan*
Zayn poprosił Liama żeby został .
L: Dan chodź szybko ktoś się budzi.
N: Gdzie ja jestem?
J: Jesteś w szpitalu. Nat czemu to zrobiłaś??
N: Ja nie mam nic . Ja nie mam dla kogo żyć.
L: Zayn cię znalazł w łazience. Masz dla kogo żyć masz nas Nialla Lou Hazzę , Pezz, Elkę i Zayna.
N: Zayna nie ma i nie będzie .
Nagle do sali wszedł Zayn .
*oczami Natalii*
Obudziłam się ,ale nie był to ani mój pokój ani salon . To była sala szpitalna .Popatrzyłam się w lewo na krześle siedział Liam ,a za nim stałą Dan. Jak dobrze że ich teraz mam.
J: Gdzie ja jestem?
D: Jesteś w szpitalu. Nat czemu to zrobiłaś??
J: Ja nie mam nic . Ja nie mam dla kogo żyć.
L: Zayn cię znalazł w łazience. Masz dla kogo żyć masz nas Nialla Lou Hazzę , Pezz, Elkę i Zayna.
J: Zayna nie ma i nie będzie .
Nagle do sali wszedł Zayn .
Podbiegł do mnie z drugiej strony złapał mnie za rękę .
Z: Nat ja przepraszam ,to była fanka ona się na mnie rzuciła.... -uderzyłam go z otwartej ręki , nagle Zayn zamilkł .
L: Wiesz Nat my poczekamy przed salą pogadajcie sobie.
J:Ok to nie potrwa długo .
J: Wiesz to nie wyglądało na fankę. Co ty sobie wyobrażasz że co wciszniesz mi kit a ja ci u wieżę ?? Mylisz się Malik . Wiesz co Wyjdź stąd nie potrzebuję cię ,a i weź sobie ten swój zasrany pierścionek .-powiedziałam dawiąc się łzami i rzuciłam pierścionkiem w wychodzącego Zayna .
Do sali weszła Dan.
D: Kochani nie płacz . Postąpiłaś tak jak uważałaś.
J: Wiem . Tylko on nie wie jednej rzeczy.
D: Jakiej??
J: J....Ja jestem w..w...w ciąży.
D: Ciiiiiiiiii już nie płacz poradzimy sobie . Będę cie wspierać zobaczysz wszystko się ułoży.
*oczami Zayna*
Weszłem do sali rozmawiała z Liamem i Daniell . Szybko podbiegłem do niej z drugiej strony złapałem ją za rękę
J: Nat ja przepraszam ,to była fanka ona się na mnie rzuciła.... -uderzyła mnie z otwartej ręki ,zamilkłem.
L: Wiesz Nat my poczekamy przed salą pogadajcie sobie.
N:Ok to nie potrwa długo .
N: Wiesz to nie wyglądało na fankę. Co ty sobie wyobrażasz że co wciszniesz mi kit a ja ci u wieżę ?? Mylisz się Malik . Wiesz co Wyjdź stąd nie potrzebuję cię ,a i weź sobie ten swój zasrany pierścionek .-powiedziała ze łzami i rzuciłam pierścionkiem we mnie. Jak najszybciej wyszedłem z sali.Daniel poszła do sali ,a ja usiadłem na krześle obok Liama .
L: Stary ja też bym tak zrobił na jej miejscu.
J: Wiesz co mógł byś mnie bardziej nie dołować. Dziękuję .Idę do domu.
Zayn poszedł ,a ja wszedłem do sali . Natalii płakała Dan ją pocieszała.
L: Co się stało .
N: Ja ja ja ja jestem w ciąży z Zaynem .
L: Spokojnie na razie zamieszkasz u nas ,a później zobaczymy..
Do sali wszedł lekarz i kazał nam wyjść.
*oczami Natalii*
Do sali wszedł lekarz i wyprosił Dan i Liama .
Le: Pani Smith , chciała pani popełnić samobójstwo zdaje sobie pani sprawę że gdyby to pani zrobiła zabiła by pani nie tylko siebie ,ale i dziecko. Wiem zdaje sobie sprawę . Kiedy będę mogła wyjść??
Le: Jutro tak myślę ,a teraz powinna pani odpoczywać.
Z sami wyszedł lekarz ,po chwili do sali weszła tylko dan
D: I co lekarz powiedział ?
J: Że jutro chyba wyjdę .
D: To dobrze . słuchaj jutro po ciebie przyjadę , bo Liam ma próbę , a my mamy wolne jeszcze dzisiaj pojedziemy z Liamem do waszego domu weźmiemy twoje rzeczy .
J: Dziękuję za wszystko co dla mnie robicie .
D: Spoczko. My już pójdziemy odpoczywaj jutro po ciebie przyjadę.
Daniel wyszła z sali . Zasnęłam i nawet nie wiem kiedy.
*oczam Liama*
Biedna Nat .Jak on mógł ją tak skrzywdzić.
D: Liam Nat jutro wychodzi pojadę po nią tylko musimy jechać teraz do domu Zayna pozbierać jej rzeczy.
Mam nadzieję że sie podoba czekam na miłe i te nie miłe kom.
*oczami Zayna*
Wbiegliśmy do sali . To co zobaczyliśmy zmroziło mi krew w żyłach . Nat leżał na szpitalnym łóżku podłączona do kilku kabelków . Była blada a na jej rękach widniały kreski grube i długie czerwone kreski . Usiadłem koło jej łóżka złapałem jej rękę .Gdy nagle do sali wszedł lekarz
Le: Przepraszam państwa . Co państwo tu robią?? -zapytał oburzony lekarz.
J: To jest moja narzeczona. A to jej ,znaczy nasi znajomi.
Le: No dobrze zostańcie . Tylko proszę żeby pan przyszedł do mnie do gabinetu . Musimy porozmawiać. -powiedział do mnie lekarz
J:Dobrze za chwilkę przyjdę.-lekarz wyszedł z sali- Liam zostaniesz przy niej .
Li: Tak stary idź .
Wyszedłem z sali i poszedłem do gabinetu zapukałem i usłyszałem proszę.
J: Tak więc o czym chciał pan ze mną rozmawiać??
Le: Więc pańska narzeczona jest w ciężkim stanie jak pan już zwrócił na to uwagę. Więc mam do pana pytanie. Czy wie pan dla czego to zrobiła?
Nie wiedziałem co mam powiedzieć powiedzieć mu prawdę będzie źle nie powiedzieć też będzie źle.
J: Więc ostatnio się pokłóciliśmy troszkę ,a musiałem iść do pracy więc nie mogłem nic zrobić a jak wróciłem to tak ją zastałem.
Le: Dobrze .Więc jeżeli pani Smith się obudzi trzeba będzie o nią dbać żeby tego nie zrobiła ponownie.
J: Dobrze . A teraz mogę do niej iść??
Le: Tak proszę.
Wyszedłem jak najszybciej z gabinetu i weszłem do sali .Ona się obudziła.
*oczami Dan*
Zayn poprosił Liama żeby został .
L: Dan chodź szybko ktoś się budzi.
N: Gdzie ja jestem?
J: Jesteś w szpitalu. Nat czemu to zrobiłaś??
N: Ja nie mam nic . Ja nie mam dla kogo żyć.
L: Zayn cię znalazł w łazience. Masz dla kogo żyć masz nas Nialla Lou Hazzę , Pezz, Elkę i Zayna.
N: Zayna nie ma i nie będzie .
Nagle do sali wszedł Zayn .
*oczami Natalii*
Obudziłam się ,ale nie był to ani mój pokój ani salon . To była sala szpitalna .Popatrzyłam się w lewo na krześle siedział Liam ,a za nim stałą Dan. Jak dobrze że ich teraz mam.
J: Gdzie ja jestem?
D: Jesteś w szpitalu. Nat czemu to zrobiłaś??
J: Ja nie mam nic . Ja nie mam dla kogo żyć.
L: Zayn cię znalazł w łazience. Masz dla kogo żyć masz nas Nialla Lou Hazzę , Pezz, Elkę i Zayna.
J: Zayna nie ma i nie będzie .
Nagle do sali wszedł Zayn .
Podbiegł do mnie z drugiej strony złapał mnie za rękę .
Z: Nat ja przepraszam ,to była fanka ona się na mnie rzuciła.... -uderzyłam go z otwartej ręki , nagle Zayn zamilkł .
L: Wiesz Nat my poczekamy przed salą pogadajcie sobie.
J:Ok to nie potrwa długo .
J: Wiesz to nie wyglądało na fankę. Co ty sobie wyobrażasz że co wciszniesz mi kit a ja ci u wieżę ?? Mylisz się Malik . Wiesz co Wyjdź stąd nie potrzebuję cię ,a i weź sobie ten swój zasrany pierścionek .-powiedziałam dawiąc się łzami i rzuciłam pierścionkiem w wychodzącego Zayna .
Do sali weszła Dan.
D: Kochani nie płacz . Postąpiłaś tak jak uważałaś.
J: Wiem . Tylko on nie wie jednej rzeczy.
D: Jakiej??
J: J....Ja jestem w..w...w ciąży.
D: Ciiiiiiiiii już nie płacz poradzimy sobie . Będę cie wspierać zobaczysz wszystko się ułoży.
*oczami Zayna*
Weszłem do sali rozmawiała z Liamem i Daniell . Szybko podbiegłem do niej z drugiej strony złapałem ją za rękę
J: Nat ja przepraszam ,to była fanka ona się na mnie rzuciła.... -uderzyła mnie z otwartej ręki ,zamilkłem.
L: Wiesz Nat my poczekamy przed salą pogadajcie sobie.
N:Ok to nie potrwa długo .
N: Wiesz to nie wyglądało na fankę. Co ty sobie wyobrażasz że co wciszniesz mi kit a ja ci u wieżę ?? Mylisz się Malik . Wiesz co Wyjdź stąd nie potrzebuję cię ,a i weź sobie ten swój zasrany pierścionek .-powiedziała ze łzami i rzuciłam pierścionkiem we mnie. Jak najszybciej wyszedłem z sali.Daniel poszła do sali ,a ja usiadłem na krześle obok Liama .
L: Stary ja też bym tak zrobił na jej miejscu.
J: Wiesz co mógł byś mnie bardziej nie dołować. Dziękuję .Idę do domu.
Zayn poszedł ,a ja wszedłem do sali . Natalii płakała Dan ją pocieszała.
L: Co się stało .
N: Ja ja ja ja jestem w ciąży z Zaynem .
L: Spokojnie na razie zamieszkasz u nas ,a później zobaczymy..
Do sali wszedł lekarz i kazał nam wyjść.
*oczami Natalii*
Do sali wszedł lekarz i wyprosił Dan i Liama .
Le: Pani Smith , chciała pani popełnić samobójstwo zdaje sobie pani sprawę że gdyby to pani zrobiła zabiła by pani nie tylko siebie ,ale i dziecko. Wiem zdaje sobie sprawę . Kiedy będę mogła wyjść??
Le: Jutro tak myślę ,a teraz powinna pani odpoczywać.
Z sami wyszedł lekarz ,po chwili do sali weszła tylko dan
D: I co lekarz powiedział ?
J: Że jutro chyba wyjdę .
D: To dobrze . słuchaj jutro po ciebie przyjadę , bo Liam ma próbę , a my mamy wolne jeszcze dzisiaj pojedziemy z Liamem do waszego domu weźmiemy twoje rzeczy .
J: Dziękuję za wszystko co dla mnie robicie .
D: Spoczko. My już pójdziemy odpoczywaj jutro po ciebie przyjadę.
Daniel wyszła z sali . Zasnęłam i nawet nie wiem kiedy.
*oczam Liama*
Biedna Nat .Jak on mógł ją tak skrzywdzić.
D: Liam Nat jutro wychodzi pojadę po nią tylko musimy jechać teraz do domu Zayna pozbierać jej rzeczy.
Mam nadzieję że sie podoba czekam na miłe i te nie miłe kom.
czwartek, 5 grudnia 2013
Zayn cz.1
Siemka Siemka Siemka..
Imaagin jest o Zaynie
Mam narzeczoną nazywa się Natalii ma 19 lat jest piękną dziewczyną i utalentowaną dziewczyną . Tańczy razem z Dan ( uznajmy że Dan jest z Liamem ). One się przyjaźniły od dziecka . Jak co dnia jechałem do studia na nagranie .
*w studiu*
Li: Zayn możesz mi to wytłumaczyć .-powiedział Dady rzucając mi gazetą w twarz , a na nagłówka takie coś:
,,Zayn Malik i jego kochanka . Czy Zayn zdradza Natalii?" .
J: To nie tak jak myślisz , ja przepraszam.
Dan : To nie Liama powinieneś przepraszać tylko Natalii -powiedziała dziewczyna którą dopiero teraz zauważyłem .
J: Ale to była fanka która się na mnie rzuciła.
D: Powiedziałam ci coś nie nas powinieneś przepraszać!-krzyczała i wybiegła z budynku jak się domyślam pobiegła do Natalii . Chciałem za nią . Chciałem pobiec do Natalii ,ale oczywiście Paul nas zatrzymał.
*oczami Natalii*
Jak zawsze rano poszłam na zakupy . Weszłam na dział z pieczywem wzięłam kilka bułek i poszłam po jakieś czasopismo . Pierwsze co wpadło mi w oczy to napis dużymi literami ,, Zayn Malik i jego kochanka .Czy on zdradza swoja narzeczoną ?" Zatkało mnie . Momentalnie łzy zaczęły płynąć z moich oczu . Od razu poszłam do kasy zapłaciłam za zakupy i jak najszybciej ruszyłam do domu . Przed samymi drzwiami spotkałam Dan . Od razu rzuciłam się jej w ramiona puszczając siatki na ziemię .
D: Ciiiiiiiiiiiiii . nie płacz już wszystko się ułoży -pocieszała mnie
J: Nic się nie ułoży on mnie zdradza . Jak on mógł przeciesz niecały miesiąc temu mi się oświadczył .
D: Chodź wejdziemy do środka -wyciągnełam swoje klucze a Dan wzięła zakupy . Zaniosła je do kuchni i nastawiła wodę zrobiła czekoladę i weszła do salonu , a ja siedziałam przykryta kocem trzymając w reku zdjęcie moje i Zayna . Łzy płynęły po moich policzkach strumieniami.
D: Trzymaj -podała mi kubek . Wzięłam go do ręki i momentalnie rzuciłam zdjęciem o ścianę . Tak minęły 2 godziny zaczęło się ściemniać . Cały czas siedziałam z Dan i rozmawiałyśmy . Dan musiała iść . Odprowadziłam ją do drzwi . Pożegnałam się z przyjaciółką i zamknęłam za nią drzwi . Poszłam do łazienki i wyciągnęłam z szafki żyletkę . Usiadłam na podłodze i zrobiłam kilka lub kilkanaście kresek na rękach . Straciłam przytomność .Teraz już nikt mnie nie skrzywdzi -pomyślałam .
*oczami Zayna*
Wróciłem do domu miałem nadzieję że Natalii nie czytała gazet .
J: Kochanie już jestem -powiedziałem gdy tylko wszedłem do domu , nikogo nie zastałem .Zdziwiło mnie to przecież ona nie mogła się rozpłynąć .Szukałem jej po całym domu nie ma jej została mi jeszcze nasza sypialnia i łazienka . Po woli wszedłem do sypialni i zapaliłem światło .
J: Szlak by to -pomyślałem -nie ma jej.
Wszedłem do łazienki i to co zobaczyłem zamroziło mi krew w żyłach. Na ziemi leżała Natalii cała we krwi popatrzyłem na jej nadgarstki . Ona cię pocięła szybko do niej podszedłem i zadzwoniłem po karetkę po nie całych 15 minutach byli na miejscu i zabrali ją do szpitala . Od razu zadzwoniłem do Liama .
J: Stary pojedziesz ze mną do szpitala?
Li: Co się stało?
J: Wróciłem do domu i chciałem wszystko wytłumaczyć Nat ale jej nie nigdzie nie było weszłem do łazienki a ona leżała na ziemi cała we krwi ,ona s ........ się pocięła Liam to wszystko przeze mnie.
Li: Już jadę .
*oczami Liama*
Przyszedłem do domu i przywitałem się z Dan . Usiedliśmy w salonie przed telewizorem . Ktoś nam nagle przeszkodził -to był mój telefon . Zobaczyłem na wyświetlacz to Zayn odebrałem :
Z: Stary pojedziesz ze mną do szpitala?
J: Co się stało?
Z: Wróciłem do domu i chciałem wszystko wytłumaczyć Nat ale jej nie nigdzie nie było weszłem do łazienki a ona leżała na ziemi cała we krwi ,ona s ........ się pocięła Liam to wszystko przeze mnie.
J: Już jadę .-powiedziałem i rozłączyłem się
J: Dan szykuj się jedziemy po Zayna i jedziemy do szpitala .
D: Ale co się stało??
J: Natalii się pocięła.
Od razu wybiegliśmy z domu i wsiedliśmy do auta . Podjechaliśmy pod dom Zayna .
Zayn od razu wsiadł do auta i pojechaliśmy do szpitala .Wbiegliśmy razem do recepcji.
Z: Przepraszam co z panią Natalii ?
R: Jest na sali numer 29 .
J: Dziękujemy .
Od razu wbiegliśmy do sali . Na szpitalnym łóżku leżała Natalii podpięta do jakiś kabelków.
*oczami Zayna*
Wbiegliśmy do sali . To co zobaczyliśmy zmroziło mi krew w żyłach ....
Imaagin jest o Zaynie
Mam narzeczoną nazywa się Natalii ma 19 lat jest piękną dziewczyną i utalentowaną dziewczyną . Tańczy razem z Dan ( uznajmy że Dan jest z Liamem ). One się przyjaźniły od dziecka . Jak co dnia jechałem do studia na nagranie .
*w studiu*
Li: Zayn możesz mi to wytłumaczyć .-powiedział Dady rzucając mi gazetą w twarz , a na nagłówka takie coś:
,,Zayn Malik i jego kochanka . Czy Zayn zdradza Natalii?" .
J: To nie tak jak myślisz , ja przepraszam.
Dan : To nie Liama powinieneś przepraszać tylko Natalii -powiedziała dziewczyna którą dopiero teraz zauważyłem .
J: Ale to była fanka która się na mnie rzuciła.
D: Powiedziałam ci coś nie nas powinieneś przepraszać!-krzyczała i wybiegła z budynku jak się domyślam pobiegła do Natalii . Chciałem za nią . Chciałem pobiec do Natalii ,ale oczywiście Paul nas zatrzymał.
*oczami Natalii*
Jak zawsze rano poszłam na zakupy . Weszłam na dział z pieczywem wzięłam kilka bułek i poszłam po jakieś czasopismo . Pierwsze co wpadło mi w oczy to napis dużymi literami ,, Zayn Malik i jego kochanka .Czy on zdradza swoja narzeczoną ?" Zatkało mnie . Momentalnie łzy zaczęły płynąć z moich oczu . Od razu poszłam do kasy zapłaciłam za zakupy i jak najszybciej ruszyłam do domu . Przed samymi drzwiami spotkałam Dan . Od razu rzuciłam się jej w ramiona puszczając siatki na ziemię .
D: Ciiiiiiiiiiiiii . nie płacz już wszystko się ułoży -pocieszała mnie
J: Nic się nie ułoży on mnie zdradza . Jak on mógł przeciesz niecały miesiąc temu mi się oświadczył .
D: Chodź wejdziemy do środka -wyciągnełam swoje klucze a Dan wzięła zakupy . Zaniosła je do kuchni i nastawiła wodę zrobiła czekoladę i weszła do salonu , a ja siedziałam przykryta kocem trzymając w reku zdjęcie moje i Zayna . Łzy płynęły po moich policzkach strumieniami.
D: Trzymaj -podała mi kubek . Wzięłam go do ręki i momentalnie rzuciłam zdjęciem o ścianę . Tak minęły 2 godziny zaczęło się ściemniać . Cały czas siedziałam z Dan i rozmawiałyśmy . Dan musiała iść . Odprowadziłam ją do drzwi . Pożegnałam się z przyjaciółką i zamknęłam za nią drzwi . Poszłam do łazienki i wyciągnęłam z szafki żyletkę . Usiadłam na podłodze i zrobiłam kilka lub kilkanaście kresek na rękach . Straciłam przytomność .Teraz już nikt mnie nie skrzywdzi -pomyślałam .
*oczami Zayna*
Wróciłem do domu miałem nadzieję że Natalii nie czytała gazet .
J: Kochanie już jestem -powiedziałem gdy tylko wszedłem do domu , nikogo nie zastałem .Zdziwiło mnie to przecież ona nie mogła się rozpłynąć .Szukałem jej po całym domu nie ma jej została mi jeszcze nasza sypialnia i łazienka . Po woli wszedłem do sypialni i zapaliłem światło .
J: Szlak by to -pomyślałem -nie ma jej.
Wszedłem do łazienki i to co zobaczyłem zamroziło mi krew w żyłach. Na ziemi leżała Natalii cała we krwi popatrzyłem na jej nadgarstki . Ona cię pocięła szybko do niej podszedłem i zadzwoniłem po karetkę po nie całych 15 minutach byli na miejscu i zabrali ją do szpitala . Od razu zadzwoniłem do Liama .
J: Stary pojedziesz ze mną do szpitala?
Li: Co się stało?
J: Wróciłem do domu i chciałem wszystko wytłumaczyć Nat ale jej nie nigdzie nie było weszłem do łazienki a ona leżała na ziemi cała we krwi ,ona s ........ się pocięła Liam to wszystko przeze mnie.
Li: Już jadę .
*oczami Liama*
Przyszedłem do domu i przywitałem się z Dan . Usiedliśmy w salonie przed telewizorem . Ktoś nam nagle przeszkodził -to był mój telefon . Zobaczyłem na wyświetlacz to Zayn odebrałem :
Z: Stary pojedziesz ze mną do szpitala?
J: Co się stało?
Z: Wróciłem do domu i chciałem wszystko wytłumaczyć Nat ale jej nie nigdzie nie było weszłem do łazienki a ona leżała na ziemi cała we krwi ,ona s ........ się pocięła Liam to wszystko przeze mnie.
J: Już jadę .-powiedziałem i rozłączyłem się
J: Dan szykuj się jedziemy po Zayna i jedziemy do szpitala .
D: Ale co się stało??
J: Natalii się pocięła.
Od razu wybiegliśmy z domu i wsiedliśmy do auta . Podjechaliśmy pod dom Zayna .
Zayn od razu wsiadł do auta i pojechaliśmy do szpitala .Wbiegliśmy razem do recepcji.
Z: Przepraszam co z panią Natalii ?
R: Jest na sali numer 29 .
J: Dziękujemy .
Od razu wbiegliśmy do sali . Na szpitalnym łóżku leżała Natalii podpięta do jakiś kabelków.
*oczami Zayna*
Wbiegliśmy do sali . To co zobaczyliśmy zmroziło mi krew w żyłach ....
środa, 27 listopada 2013
Info
Chciałam bardzo gorąco podziękować za wyświetlenia patrząc na panel administratora aż się wzruszyłam mój blog obserwuje 5 osób ze Stanów Zjednoczonych i 1 z Niemczech ... No i oczywiście z Polski .... A tu macie zdjęcie jak nie wierzycie .
Od razu do głowy mi wpadło że to 1D ze Stanów Zjednoczonych ,ale moja wyobraźnia daje mi popalić... Hehe. KOCHAM WAS WSZYSTKICH.
Hej! Hej! Dawno mnie nie było przepraszam więc na pocieszenie dodam imagina o hazzie mojej koleżanki ze stronki https://www.facebook.com/pages/Jaram-si%C4%99-One-Direction-bardziej-ni%C5%BC-Tommo-szelkami-3/253422441449115 Więc Zuza obiecałam więc dodam twój imagin to jest jej fb mam nadzieję że się spodoba .............
-Cholerny tablet!zepsuty...boże rozwale go zaraz-byłaś wściekła
-[T.I]!co jest?-krzyczała twoja przyjaciółka.
-Ten tablet jest zepsuty!
Uspokoiłaś się.Taa nowy tablet eh...dobra nie ważne
Dzisiaj wybierasz się ze swoją przyjaciółką na zakupy.Mieszkacie w Londynie w małym mieszkanku.Jest wam dobrze.Twoja przyjaciółka ma chłopaka nazywa się Lou,jest naprawde wesołym chłopakiem,bardzo go lubisz.
Więc jak już mówiłam wybieramy na zakupy do centrum handlowego w samym centrum Londynu.Stwierdziłyśmy ,że jak mamy dzień wolny od studiów to możemy się przejść ,a nie siedzieć na tyłku przed telewizorem.
[...]
Poszłaś do twojego fioletowo-jasnobeżowego wpadającego w róż pokoju.Podeszłaś do szafy i wyciągłaś z niej krótkie szorty jeansowe,t-shirt biały z misiem,bielizne,a z toaletki wzięłaś jasno-niebieski cień do powiek,różowy błyszczyk oraz róż.Udałaś się do łazienki.Wzięłaś szybką kąpiel i wsparowałaś w swoje ciało kakaowy krem do ciała.Ubrałaś przygotowane wcześniej ciuchy i wzięłaś się za malowanie.Najpierw nałożyłaś róż,potem błyszczyk ,a na końcu cień do powiek."Gotowe!nie wyglądam jak potwór czyli jest okej"-powiedziałaś sama do siebie.
Wyszłaś z łazienki i udałaś się na dół w celu wybrania butów i torebki.Poszłaś do szafki z waszymi butami i wzięłaś bordowe vans'y.Kiedy szłaś do kuchni z szafki w przed pokoju wzięłaś miętową gumę do żucia i wsadziłaś ją do buzi.Twoja przyjaciółka również była gotowa.Miała na sobie czerwony podkoszulek z napisem ''Keep calm and listen to music'',leginsy galaktyczne oraz conversy z flagą UK.
-Muszę cię dziś z kimś zapoznać-powiedziałaś twoja przyjaciółka poruszając brwiami.
-Hmm..z kim?-zapytałaś zakluczająć dom
-Z przyjaciółmi Louiego-na jej twarz zagościł ogromny smile
-Aaa..ci z one direction?nie mogę się doczekać aww-cieszyłaś się
-Haha...directioner lalalla -radośnie śpiewała
-Hahaha oczywiście!forever!-śmiałaś się
[...]
Weszłyście do sklepu forever 21.Kupiłyście tam sobie po bluzce i ona do tego kupiła różowy fullcap z napisem 'YOLO'.Następnie udałyśmy się do sklepu reserved.Tam wyszłyście całe obładowane haha.
-Teraz cię zapoznam z One Direction!-krzyknęła twoja przyjaciółka
-Yeah!llalal -przytuliłaś ją mocno
Nagle zobaczyłaś przed sb trzech przystojniaków.Jednego z nich znałaś,był to Loui.Twoja przyjaciółka szybko do niego podbiegła i go przytuliła.Całowali się.Ty tylko powiedziałaś do niego krótkie 'cześć' na co on odpowiedział to samo z uśmiechem.
-To jest Niall'er-Lou pokazał na blondynka..był mega słodziachny
-To jest Zayn-teraz pokazał na mega przystojnego chłopaka
-To jest Liam,nasz tatuś-zaśmiał się Lou
Przywitałaś się z każdym z wymienionych.Został jeszcze jeden.Chłopak w rurkach z dziurami na kolanach.
-A to jest Harry-pokazał na niego
-Hej,miło mi,[T.I]jestem -powiedziałaś z uśmiechem
Harry jak na ciebie spojrzał i chciał podejść to się wywrócił.
-Ałaaaa-syczał loczek
-hahhaha-wszyscy się z niego śmialiście
-Harry miło mi...-powiedział wstając z chodnika.
-Śliczna jesteś-powiedział z uśmiechem Hazz
-Ooo dziękuje-zarumieniłaś się
Poszliście wszyscy na shake.Potem wróciłaś z twoją przyjaciółką do domu.Nagle zadzwonił telefon
-Cześć,to ja Harry-powiedział ktoś w słuchawce
-Aa..Hej Hazza-odpowiedziałaś.
-Skąd masz mój numer?-zapytałaś
-Lou...-odpowiedział krótko
-Haha no tak -powiedziałaś
Od tej pory zaczęliście się spotykać z Harrym praktycznie codziennie.
Poprosił cię o chodzenie.Zgodziłaś się.Czasem słyszałaś o jego "romansach" i przez to się kłóciliście,ale wszystkie okazały się plotkami.
Kochaliście się.Przy nim czułaś ,ze odpływasz.To po prostu miłość...
poniedziałek, 4 listopada 2013
One Direction - Story of My Life
http://www.youtube.com/v/W-TE_Ys4iwM?autohide=1&version=3&autohide=1&feature=share&attribution_tag=SLDBH_lgEJgQub82sjcWXw&showinfo=1&autoplay=1
niedziela, 27 października 2013
Liam +18
Wracam właśnie ze szkoły. Na moje nieszczęście śnieg sypie niemiłosiernie. Naciągnęłam bardziej rękawy mojej kurtki i szłam dalej, przez te zaspy. Jedyne o czym teraz marzyłam to kanapa, kominek, gorąca czekolada i mój ukochany przy boku. Śnieg jak na złość zaczął padać jeszcze bardziej i bardziej. Czułam wyraźnie jak zamarzają mi policzki i czerwieni się nos. Zostało mi jeszcze jakieś pięć minut drogi, chodź każdy powie pewnie "To nie dużo" a dla mnie to wieczność. Ale nie musiałam się więcej zastanawiać, gdy już zobaczyłam właściwy budynek, na której posesji już stałam. Otworzyłam drzwi i co usłyszałam? No właśnie nic nie usłyszałam. Cisza. Grobowa cisza. Nikt nie wrzeszczał, nikt się nie śmiał, zero. Zostawiłam plecak w przed pokoju i weszłam w głąb domu. Przekroczyłam próg salonu i ujrzałam na stole lampkę wina, popcorn oraz kilka filmów. Uśmiechnęłam się bo Liam zawsze wiedział jak poprawić mi humor. Usłyszałam szelest w kuchni, gdzie jak mogłam się domyślić znajdował się mój ukochany. Udałam się więc do kuchni, gdzie tak jak myślałam stał tyłem do mnie i coś przygotowywał. Bezszelestnie podeszłam do niego i objęłam w pasie, wzdrygnął się, najwyraźniej się mnie przestraszył.
- Hej. - Przywitałam się a ten odwrócił się i obdarował mnie namiętnym pocałunkiem.
- Witaj kochanie. Jak Ci minął dzień?
- Źle, zimno jest ale po przyjściu do domu od razu mi się polepszyło. - Powiedziałam z uśmiechem po czym musnęłam delikatnie jego usteczka.
- To się ogromnie cieszę a teraz chodź. - Powiedział chwytając mnie jedną ręką w pasie a do drugiej wziął talerz z jakimiś przekąskami. Siadłam na kanapie w salonie a Liam włączył jakąś komedię, po czym usiadł obok mnie i objął ramieniem a ja w tuliłam się niego.
Na moje nieszczęście w filmie jest straszliwie dużo erotycznych scen. Co znacznie podnieca chłopaka. Po chwili poczułam jak składa na mojej szyi. Nie powiem podobało mi się to strasznie. Zaczął schodzić co raz wyżej i wyżej aż doszedł do mojego ucha i szepnął mi do niego.
- Zaczekaj, pójdziemy do sypialni. - Jak powiedział tak, też zrobił. Stał i podniósł, przewieszając sobie mnie przez ramię i zaniósł mnie do sypialni, gdy już się w niej znaleźliśmy, zauważyłam pełno świeczek i płatek róż, które swoją wonią rozprzestrzeniały się po całym pomieszczeniu. Położył mnie delikatnie na łóżku, jak bym była z porcelany i za raz miała się rozkruszyć na malutkie kawałeczki.
- Widzę, że wszystko przygotowałeś. - Rzekłam zmysłowym głosem.
- Tak ale chwila. - Powiedział i wleciał szybko do łazienki i jak strzała tez z niej wyleciał. Łatwo było się domyślić co zrobił. Nim się obejrzałam już delikatnie przygniatał mnie swoim ciałem. Całował mnie bardzo zachłannie. Powoli z chodził co raz niżej i niżej. Gdy zaczęła przeszkadzać moja bluzka to po prostu ją ze mnie zerwał i dalej całował po dekolcie i brzuchu. Kolejną rzeczą jaka mu przeszkadzała był stanik. By ułatwić mu sprawę delikatnie się wygięłam a on swoimi dość dużymi dłońmi, zaczął się mocować z stanikiem. Prawdę mówiąc zawsze miał problemy z jego od pieńciem, tak też było dzisiaj.
- Kurwa! Ten jebany stanik nie chce się odpiąć! - Syknął z złości i znów za niego szarpnął, a ja? Cóż ja się z niego podśmiewałam.
- Daj pomogę Ci! - Zaoferowałam.
- Nie! Nie ruszaj poradzę sobie. - No fakt poradził sobie z nim, ale niszcząc przy tym mój nowy, czarny, koronkowy stanik. Trochę też ze złości na niego przekręciłam go tak, że teraz ja górowałam. Z ciągnęłam z niego bluzkę. -A co mi tam idę na całość. Powiedziałam sobie w myślach, i ściągnęłam też z niego spodnie. Już chciałam kontynuować, gdy ten przekręcił nas tak, że znów byłam na dole. Popatrzyłam się na niego z pod byka a on tylko się uśmiechnął i posłał mi ten z jego słodkich uśmieszków, zbliżył się do mojego ucha i szepnął mi do niego:
- Dzisiaj to ja będę robił Ci dobrze. - Zawsze tak mówił, uważał, ze to chłopak powinien robić przyjemność swojej dziewczynie. Na szczęście w naszym przypadku nie zawsze tak jest, lecz to dzisiaj się spełniło. Delikatnie ściągnął ze mnie dolną partię i już chciał się dobierać do mojej kobiecości. Zwinnie, ząbkami, ściągnął moje koronkowe majtki. Rozchylił moje nogi i zaczął całować mnie, zaczynając od ud, a zakończając na mojej kobiecości, przy której spędził najwięcej czasu, zachłannie, wylizał jej zawartość. Powoli zaczął piąć się coraz wyżej. Zatrzymał się na moich piersiach, gdzie zajął się moimi sutkami, które delikatnie podgryzał w sposób czego stwardniały. Piął się wyżej, gdzie tym razem stanął na moich ustach, które zaczął łapczywie całować. Podczas pocałunków, wsadził dwa palce w moją szparkę, gdzie zaczął poruszać palcami. Nie powiem, podobało mi się to bardzo. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się chwilą, było mi przyjemnie ale nie powiem bardzo chciałam przejść już do rzeczy, co było widać po mojej twarzy co rozszyfrował Liam. Energicznie wyjął ze mnie palce i ściągnął z siebie bokserki w szkocką kratkę.
- Teraz będziesz krzyczeć moje imię! - Powiedział i gwałtownie we mnie wszedł. Czułam jak całe moje ciało przechodzi fala rozkoszy, dzikiej rozkoszy.
- Liam! Liam! Liam! - Wedle rozkazu chłopaka zaczęłam krzyczeć. Co znacznie go nakręcało. Wchodził i wychodził ze mnie co raz szybciej i szybciej i energiczniej. Poruszał we mnie swoimi biodrami. Oboje zaczęliśmy czuć jak odchodzimy. Liam wykonał kilka ostatnich pchnięć i wyszedł ze mnie. Leżeliśmy tak obok siebie i próbowaliśmy złapać jakiś normalny oddech. Następnie Liaś przykrył nas kołdrą a ja wtuliłam się w jego tors.
- Dziękuję Ci kochanie. - Usłyszałam jak mówi do mnie te słowa i całuje w czubek głowy.
- Hej. - Przywitałam się a ten odwrócił się i obdarował mnie namiętnym pocałunkiem.
- Witaj kochanie. Jak Ci minął dzień?
- Źle, zimno jest ale po przyjściu do domu od razu mi się polepszyło. - Powiedziałam z uśmiechem po czym musnęłam delikatnie jego usteczka.
- To się ogromnie cieszę a teraz chodź. - Powiedział chwytając mnie jedną ręką w pasie a do drugiej wziął talerz z jakimiś przekąskami. Siadłam na kanapie w salonie a Liam włączył jakąś komedię, po czym usiadł obok mnie i objął ramieniem a ja w tuliłam się niego.
Na moje nieszczęście w filmie jest straszliwie dużo erotycznych scen. Co znacznie podnieca chłopaka. Po chwili poczułam jak składa na mojej szyi. Nie powiem podobało mi się to strasznie. Zaczął schodzić co raz wyżej i wyżej aż doszedł do mojego ucha i szepnął mi do niego.
- Zaczekaj, pójdziemy do sypialni. - Jak powiedział tak, też zrobił. Stał i podniósł, przewieszając sobie mnie przez ramię i zaniósł mnie do sypialni, gdy już się w niej znaleźliśmy, zauważyłam pełno świeczek i płatek róż, które swoją wonią rozprzestrzeniały się po całym pomieszczeniu. Położył mnie delikatnie na łóżku, jak bym była z porcelany i za raz miała się rozkruszyć na malutkie kawałeczki.
- Widzę, że wszystko przygotowałeś. - Rzekłam zmysłowym głosem.
- Tak ale chwila. - Powiedział i wleciał szybko do łazienki i jak strzała tez z niej wyleciał. Łatwo było się domyślić co zrobił. Nim się obejrzałam już delikatnie przygniatał mnie swoim ciałem. Całował mnie bardzo zachłannie. Powoli z chodził co raz niżej i niżej. Gdy zaczęła przeszkadzać moja bluzka to po prostu ją ze mnie zerwał i dalej całował po dekolcie i brzuchu. Kolejną rzeczą jaka mu przeszkadzała był stanik. By ułatwić mu sprawę delikatnie się wygięłam a on swoimi dość dużymi dłońmi, zaczął się mocować z stanikiem. Prawdę mówiąc zawsze miał problemy z jego od pieńciem, tak też było dzisiaj.
- Kurwa! Ten jebany stanik nie chce się odpiąć! - Syknął z złości i znów za niego szarpnął, a ja? Cóż ja się z niego podśmiewałam.
- Daj pomogę Ci! - Zaoferowałam.
- Nie! Nie ruszaj poradzę sobie. - No fakt poradził sobie z nim, ale niszcząc przy tym mój nowy, czarny, koronkowy stanik. Trochę też ze złości na niego przekręciłam go tak, że teraz ja górowałam. Z ciągnęłam z niego bluzkę. -A co mi tam idę na całość. Powiedziałam sobie w myślach, i ściągnęłam też z niego spodnie. Już chciałam kontynuować, gdy ten przekręcił nas tak, że znów byłam na dole. Popatrzyłam się na niego z pod byka a on tylko się uśmiechnął i posłał mi ten z jego słodkich uśmieszków, zbliżył się do mojego ucha i szepnął mi do niego:
- Dzisiaj to ja będę robił Ci dobrze. - Zawsze tak mówił, uważał, ze to chłopak powinien robić przyjemność swojej dziewczynie. Na szczęście w naszym przypadku nie zawsze tak jest, lecz to dzisiaj się spełniło. Delikatnie ściągnął ze mnie dolną partię i już chciał się dobierać do mojej kobiecości. Zwinnie, ząbkami, ściągnął moje koronkowe majtki. Rozchylił moje nogi i zaczął całować mnie, zaczynając od ud, a zakończając na mojej kobiecości, przy której spędził najwięcej czasu, zachłannie, wylizał jej zawartość. Powoli zaczął piąć się coraz wyżej. Zatrzymał się na moich piersiach, gdzie zajął się moimi sutkami, które delikatnie podgryzał w sposób czego stwardniały. Piął się wyżej, gdzie tym razem stanął na moich ustach, które zaczął łapczywie całować. Podczas pocałunków, wsadził dwa palce w moją szparkę, gdzie zaczął poruszać palcami. Nie powiem, podobało mi się to bardzo. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się chwilą, było mi przyjemnie ale nie powiem bardzo chciałam przejść już do rzeczy, co było widać po mojej twarzy co rozszyfrował Liam. Energicznie wyjął ze mnie palce i ściągnął z siebie bokserki w szkocką kratkę.
- Teraz będziesz krzyczeć moje imię! - Powiedział i gwałtownie we mnie wszedł. Czułam jak całe moje ciało przechodzi fala rozkoszy, dzikiej rozkoszy.
- Liam! Liam! Liam! - Wedle rozkazu chłopaka zaczęłam krzyczeć. Co znacznie go nakręcało. Wchodził i wychodził ze mnie co raz szybciej i szybciej i energiczniej. Poruszał we mnie swoimi biodrami. Oboje zaczęliśmy czuć jak odchodzimy. Liam wykonał kilka ostatnich pchnięć i wyszedł ze mnie. Leżeliśmy tak obok siebie i próbowaliśmy złapać jakiś normalny oddech. Następnie Liaś przykrył nas kołdrą a ja wtuliłam się w jego tors.
- Dziękuję Ci kochanie. - Usłyszałam jak mówi do mnie te słowa i całuje w czubek głowy.
Lou +18
Siedzę przy biurku i odrabiam zadanie domowe, a właściwie próbuję. Odrobiłam już anglika, matmy i geografii.
- Została mi tylko ta przeklęta chemia - powiedziałam sama do siebie. No cóż chemia to jedyny przedmiot w szkole jaki w ogóle mi nie idzie. Otworzyłam podręcznik i zaczęłam czytać temat z którego ma być jutro kartkówka. Czytam i czytam i tak nic nie rozumiem. Otworzyłam laptopa z nadzieją, że tam znajdę wyjaśnienie tego całego przedmiotu a głównie tematu kartkówki. Otwierając nowe karty, które są naszpikowane tekstem na temat chemii tracę tylko czas, bo i tak wiem, że tego wszystkiego nie przeczytam i tak wiem, że mi się to nigdy w życiu nie przyda. Zrezygnowana zamknęłam laptopa i podążyłam do kuchni, gdzie siedzieli kolejno żarłoczny Niall, mój kochany Louis i zielonookiego Harry'ego.
L: O już kochanie z kończyłaś! - Powiedział uradowany, podchodząc do mnie, mocno przytulając.
J: Nie, została mi chemia, której za cholerę nie rozumiem.
H: Ja Ci mogę pomóc - powiedział ochoczo.
J: Naprawdę? - Zapytałam ucieszona, gdyż nie będę musiała się sama męczyć z tą przeklętą chemią.
H: No jasne, chodź - powiedział i dosłownie wyciągnął mnie z objęć Lou. Jesteś, jaką on miał w tym momencie minę, jak by po prostu miał go za raz zabić. Szkoda, że nie zrobiłam mu wtedy zdjęcia, śmiała bym się z niego do końca życia.
L: To czekajcie bo ja w pokoju mam.....yyyyy - mówił jak by się zamyślił - ładowarkę do telefonu.
N: Przecież masz nała..
L: Zamknij się Horan!! - Wrzasnął Louis, po czym uśmiechnął się do nas. Ja lekko się zaśmiałam i ruszyłam w stronę naszego pokoju, za mną Harry a potem Lou.
Gdy wychodziliśmy po schodach Harry klepnął mnie w tyłek, co wyraźnie zdenerwowało Lou bo aż syknął ze złości.
Z chodziłam po schodach po nauce z Styles'em, który o dziwo wszystko mi wytłumaczył, usłyszałam rozmowę Louis'a z Hazzą.
L: I jak nauczyłeś ją? - Zapytał z wyraźnym zaciekawieniem Lou.
H:Tak, powinna zdać przynajmniej na cztery. - Powiedział dumny z siebie loczek.
L: To dobrze. - Odetchnął z ulgą mój ukochany.
H:No ale wiesz to raczej ty powinieneś ją uczyć o chemii albo anatomii no wiesz.... - Przeciągnął. Każdy już wie jaki to zdanie ma podtekst.
L:Co ty tam wiesz? - Burknął pod nosem starszy.
H:Dużo. - Odpowiedział szybko.
L: Ty mnie nie będziesz mówił co ja mam uczyć swoją dziewczynę! Taki mądry a dziewczyny nie widać! - Było tylko słychać jak wstaje z krzesła i udaje się w stronę drzwi. Szybko ale i też bezszelestnie udałam się do naszej sypialni. Jak najszybciej siadłam na łóżku i wyciągnęłam telefon udając, że coś sprawdzam. Po chwili do pokoju wszedł troszkę zdenerwowany Louis. Chłopak siadł na skraju łóżka, tyłem do mnie, podparty o ręce. Odłożyłam telefon na półkę i n kolanach podeszłam do Lou. Objęłam jego barki, moimi rękami i zaczęłam składać na jego szyi delikatne pocałunki. Usłyszałam jak mruczy. Bardzo mi to schlebiało. Zaczęłam schodzić z pocałunkami co raz niżej, gdy nagle poczułam jak łapie mnie za biodra i przekręca tak, że siedzę mu teraz na kolanach. Całował mnie zaczynając od czoła, nosa, policzków, brody a na końcu ust, przy których został trochę dłużej. Następnie z chodził niżej i niżej, szyja i dekolt. Kiedy zaczęła przeszkadzać mu moja bluzka, uniósł mnie do góry i położył swobodnie na łóżku, by zerwać ze mnie bluzkę która poleciała w głąb pokoju i kontynuował pocałunki z chodząc co raz niżej. Gdy dotarł do linii moich spodni i chciał je rozpiąć, postanowiłam to ja przejąć inicjatywę (ciekawostka chciałam napisać prezerwatywę). Okręciłam go tak, że teraz ja górowałam. Szybko ściągnęłam z niego koszulkę i zaczęłam przejeżdżać paznokciami po jego torsie, zostawiając gdzie nie gdzie czerwone ślady. Rozpięłam mu rozporek i guziczek, po czym ściągnęłam z jego nóg spodnie, które obecnie leżą gdzieś na podłodze w bliżej nie określonym miejscu. Popatrzyłam się na jego krocze, które jeszcze zasłaniał materiał bokserek. Chwyciłam zębami ich gumkę i zjechałam na dół. Po czym owe bokserki chwyciłam w rękę i wyrzuciłam za siebie. Jego kolega już stał, więc to tylko ułatwiło mi pracę. Delikatnie ale z pewnością chwyciłam jego penisa w ręce i zaczęłam lizać jego główkę. Louis'owi to zdecydowanie się podobało ale i tak postanowił mi troszeczkę pomóc. Chwycił jedną ręką za moje włosy i zaczął dyktować tempo. Na początku szybkie a potem wolne. Przy wolnym wiedziałam, że on już powoli odchodzi więc wyjęłam członka z buzi i za nim zdążyłam spokojnie nabrać powietrza już znajdowałam się pod Lou. Ten szybko pozbył się moich spodni i powędrował do górnych partii ciała. Czułam jak jego ręce chcą dostać się na plecy więc wygięłam się delikatnie a ten szybko pozbył się mojego stanika. Całował i pieścił moje jędrne piersi tak jak by były one z porcelany, bardzo dokładnie i powoli. Znów się zniżył, ściągając przy tym moje majtki. Rozchylił mi nogi i językiem przejechał wzdłuż moich ud. Zatrzymał się przy mojej kobiecości i jednym zgrabnym ruchem języka wylizał ją. Było mi tak dobrze, że nawet nie spostrzegłam się kiedy we mnie wszedł. Wygięłam się pod wpływem czucia jego członka w sobie. Zaczął dość powoli ale to nie trwało dość długo. Wchodził i wychodził ze mnie bardzo szybko i nawet nie zauważyłam kiedy oboje zaczęliśmy bardzo głośno jęczeć i dyszeć.
- Louis! - Jęknęłam dość głośno.
- Już chwila.....Już! - Krzyknął chyba z całej siły i pchnął jeszcze ostatni i ze mnie wyszedł. Wszystko w tym momencie się mieszało. Nasze oddechy, nasze jęki jeszcze pozostałe po rozkoszy, nasze soki i nasze ciała które stykały się w wielu miejscach. Louis okrył nas kołdrą i zaczęliśmy się uspokajać. Po chwili odpoczynku, przytuliłam się do jego klatki.
- To teraz Harry nie będzie Ci już dokuczał. - Powiedziałam całując jego tors.
- Słyszałaś? - Spytał zdziwiony i troszkę zmieszany.
- Nom. - Odrzekłam.
- Przepraszam. - Rzekł smutno.
- Ale nie masz za co bo to ja zaczęłam Cię całować a tak w ogóle to niczego nie żałuje. - Powiedziałam i utonęliśmy w namiętnym pocałunku.
Dawno nic nie pisałam nie miałam czasu przepraszam .. ale zaraz dodam jeszcze +18 z Niallem ,Zaynem , Liamem
- Została mi tylko ta przeklęta chemia - powiedziałam sama do siebie. No cóż chemia to jedyny przedmiot w szkole jaki w ogóle mi nie idzie. Otworzyłam podręcznik i zaczęłam czytać temat z którego ma być jutro kartkówka. Czytam i czytam i tak nic nie rozumiem. Otworzyłam laptopa z nadzieją, że tam znajdę wyjaśnienie tego całego przedmiotu a głównie tematu kartkówki. Otwierając nowe karty, które są naszpikowane tekstem na temat chemii tracę tylko czas, bo i tak wiem, że tego wszystkiego nie przeczytam i tak wiem, że mi się to nigdy w życiu nie przyda. Zrezygnowana zamknęłam laptopa i podążyłam do kuchni, gdzie siedzieli kolejno żarłoczny Niall, mój kochany Louis i zielonookiego Harry'ego.
L: O już kochanie z kończyłaś! - Powiedział uradowany, podchodząc do mnie, mocno przytulając.
J: Nie, została mi chemia, której za cholerę nie rozumiem.
H: Ja Ci mogę pomóc - powiedział ochoczo.
J: Naprawdę? - Zapytałam ucieszona, gdyż nie będę musiała się sama męczyć z tą przeklętą chemią.
H: No jasne, chodź - powiedział i dosłownie wyciągnął mnie z objęć Lou. Jesteś, jaką on miał w tym momencie minę, jak by po prostu miał go za raz zabić. Szkoda, że nie zrobiłam mu wtedy zdjęcia, śmiała bym się z niego do końca życia.
L: To czekajcie bo ja w pokoju mam.....yyyyy - mówił jak by się zamyślił - ładowarkę do telefonu.
N: Przecież masz nała..
L: Zamknij się Horan!! - Wrzasnął Louis, po czym uśmiechnął się do nas. Ja lekko się zaśmiałam i ruszyłam w stronę naszego pokoju, za mną Harry a potem Lou.
Gdy wychodziliśmy po schodach Harry klepnął mnie w tyłek, co wyraźnie zdenerwowało Lou bo aż syknął ze złości.
Z chodziłam po schodach po nauce z Styles'em, który o dziwo wszystko mi wytłumaczył, usłyszałam rozmowę Louis'a z Hazzą.
L: I jak nauczyłeś ją? - Zapytał z wyraźnym zaciekawieniem Lou.
H:Tak, powinna zdać przynajmniej na cztery. - Powiedział dumny z siebie loczek.
L: To dobrze. - Odetchnął z ulgą mój ukochany.
H:No ale wiesz to raczej ty powinieneś ją uczyć o chemii albo anatomii no wiesz.... - Przeciągnął. Każdy już wie jaki to zdanie ma podtekst.
L:Co ty tam wiesz? - Burknął pod nosem starszy.
L: Ty mnie nie będziesz mówił co ja mam uczyć swoją dziewczynę! Taki mądry a dziewczyny nie widać! - Było tylko słychać jak wstaje z krzesła i udaje się w stronę drzwi. Szybko ale i też bezszelestnie udałam się do naszej sypialni. Jak najszybciej siadłam na łóżku i wyciągnęłam telefon udając, że coś sprawdzam. Po chwili do pokoju wszedł troszkę zdenerwowany Louis. Chłopak siadł na skraju łóżka, tyłem do mnie, podparty o ręce. Odłożyłam telefon na półkę i n kolanach podeszłam do Lou. Objęłam jego barki, moimi rękami i zaczęłam składać na jego szyi delikatne pocałunki. Usłyszałam jak mruczy. Bardzo mi to schlebiało. Zaczęłam schodzić z pocałunkami co raz niżej, gdy nagle poczułam jak łapie mnie za biodra i przekręca tak, że siedzę mu teraz na kolanach. Całował mnie zaczynając od czoła, nosa, policzków, brody a na końcu ust, przy których został trochę dłużej. Następnie z chodził niżej i niżej, szyja i dekolt. Kiedy zaczęła przeszkadzać mu moja bluzka, uniósł mnie do góry i położył swobodnie na łóżku, by zerwać ze mnie bluzkę która poleciała w głąb pokoju i kontynuował pocałunki z chodząc co raz niżej. Gdy dotarł do linii moich spodni i chciał je rozpiąć, postanowiłam to ja przejąć inicjatywę (ciekawostka chciałam napisać prezerwatywę). Okręciłam go tak, że teraz ja górowałam. Szybko ściągnęłam z niego koszulkę i zaczęłam przejeżdżać paznokciami po jego torsie, zostawiając gdzie nie gdzie czerwone ślady. Rozpięłam mu rozporek i guziczek, po czym ściągnęłam z jego nóg spodnie, które obecnie leżą gdzieś na podłodze w bliżej nie określonym miejscu. Popatrzyłam się na jego krocze, które jeszcze zasłaniał materiał bokserek. Chwyciłam zębami ich gumkę i zjechałam na dół. Po czym owe bokserki chwyciłam w rękę i wyrzuciłam za siebie. Jego kolega już stał, więc to tylko ułatwiło mi pracę. Delikatnie ale z pewnością chwyciłam jego penisa w ręce i zaczęłam lizać jego główkę. Louis'owi to zdecydowanie się podobało ale i tak postanowił mi troszeczkę pomóc. Chwycił jedną ręką za moje włosy i zaczął dyktować tempo. Na początku szybkie a potem wolne. Przy wolnym wiedziałam, że on już powoli odchodzi więc wyjęłam członka z buzi i za nim zdążyłam spokojnie nabrać powietrza już znajdowałam się pod Lou. Ten szybko pozbył się moich spodni i powędrował do górnych partii ciała. Czułam jak jego ręce chcą dostać się na plecy więc wygięłam się delikatnie a ten szybko pozbył się mojego stanika. Całował i pieścił moje jędrne piersi tak jak by były one z porcelany, bardzo dokładnie i powoli. Znów się zniżył, ściągając przy tym moje majtki. Rozchylił mi nogi i językiem przejechał wzdłuż moich ud. Zatrzymał się przy mojej kobiecości i jednym zgrabnym ruchem języka wylizał ją. Było mi tak dobrze, że nawet nie spostrzegłam się kiedy we mnie wszedł. Wygięłam się pod wpływem czucia jego członka w sobie. Zaczął dość powoli ale to nie trwało dość długo. Wchodził i wychodził ze mnie bardzo szybko i nawet nie zauważyłam kiedy oboje zaczęliśmy bardzo głośno jęczeć i dyszeć.
- Louis! - Jęknęłam dość głośno.
- Już chwila.....Już! - Krzyknął chyba z całej siły i pchnął jeszcze ostatni i ze mnie wyszedł. Wszystko w tym momencie się mieszało. Nasze oddechy, nasze jęki jeszcze pozostałe po rozkoszy, nasze soki i nasze ciała które stykały się w wielu miejscach. Louis okrył nas kołdrą i zaczęliśmy się uspokajać. Po chwili odpoczynku, przytuliłam się do jego klatki.
- To teraz Harry nie będzie Ci już dokuczał. - Powiedziałam całując jego tors.
- Słyszałaś? - Spytał zdziwiony i troszkę zmieszany.
- Nom. - Odrzekłam.
- Przepraszam. - Rzekł smutno.
- Ale nie masz za co bo to ja zaczęłam Cię całować a tak w ogóle to niczego nie żałuje. - Powiedziałam i utonęliśmy w namiętnym pocałunku.
Dawno nic nie pisałam nie miałam czasu przepraszam .. ale zaraz dodam jeszcze +18 z Niallem ,Zaynem , Liamem
niedziela, 13 października 2013
Niall
Przed przeczytaniem włącz to ,piosenka dodaje nastroju : http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=aNzCDt2eidg
-Kochanie przepraszam ,ale nie mam dzisiaj czasu.-Powiedziałem lekceważąco.
-Nie masz dla mnie czasu...-Powiedziała obracając się w inną stronę.
Złapałem ją dłońmi w okolicy bioder,zimny nos przyłożyłem do jej gorącego ramienia,lekko drgnęła.
-Przepraszam jestem już dziś z kimś umówiony.-Uśmiechnąłem się niepewnie.
-Z kim się umówiłeś ?-Zapytała zaciekawiona ,ale dalej była odwrócona tyłem do mnie.
Moje ręce zaczęły przemieszczać się coraz wyżej,aż do szyi,opuszki palców zaczęły wirować wokół jej karku.
-Nie twój interes mała.-Zaśmiałem się.
-To kobieta ?
-Tak [T.i.].-Powiedziałem marszcząc czoło.
Obróciła się do mnie,z jej pięknych czekoladowych oczu lały się łzy.
-Zdradzasz mnie !-Krzyknęła.
-Nie-Odpowiedziałem na jednym takcie.-Przepraszam cię kochanie ,ale teraz muszę już iść.-Dodałem całując ją w czoło.
Wychodząc trzasnąłem drzwiami.
Kierowałem sie do pobliskiej mi kawiarenki ,która znajdowała się jakieś 10 minut od mojego domu.
Starałem się nie myślec o sytuacji która zdarzyła się przed chwilą.
Widząc znana mi postać w umówionym miejscu ,pomachałem jej z daleka.
-Popatrz.-Powiedziałem podając jej woreczek.
Dziewczyna spojrzała do środka,spojrzała na mnie.
-Jest śliczny.-Szepnęła znowu zaglądając do woreczka.
-Podoba ci się ?-Zapytałem oczekując szybkiej odpowiedzi.
-Jest świetny,będzie idealnie pasował.-Powiedziała z ciągłym uśmiechem.
-Dziękuję ci ,że przyjechałaś tu taki kawał drogi tylko po to.-Powiedziałem przybliżając się do niej.
-Ohhh Niall przestań wiesz ,ze ważne jest dla mnie twoje szczęście.-Powiedziała przytulając mnie.
-Tak długo cię nie widziałem.-Jedna łza poleciała mi po poliku.-Tęskniłem.
-Ja też tęskniłam mój kochany blondasku.-Powiedziała dziewczyna ,a ja pocałowałem ją w policzek.
Nagle spojrzałem na szybę która znajdowała się na przeciwko mnie,nie dowierzałem.
Stała tam [T.i.] o nie !
Stała tam cała zapłakana.
Pobiegła...
-Przepraszam !-Krzyknąłem wybiegając z kawiarni.
Podbiegłem do miejsca w którym stała,obejrzałem się dookoła, nigdzie jej nie ma,nie ma jej.
Gdzie ona mogła się podziać.
Biegłem przed siebie,słyszę krzyk ludzi,widzę jak samochód odjeżdża z szybka prędkością.
Podbiegam do miejsca z którego wydobywają się dźwięki.
Spojrzałem w dół.
Na ziemi leżała moja kochana [T.I.].
Jej piękne brązowe tęczówki były otwarte,wpatrywała się we mnie.
Upadłem na ziemię, złapałem ją mocno za rękę.
Trzęsłem się,nie wiem nawet kiedy z moich oczu zaczęły wylewać się łzy.
-[T.I.] to była moja kuzynka słyszysz ? To moja kuzynka ! Ona mi tylko pomagała ,proszę nie zostawiaj mnie.-Mówiłem całując jej dłoń.
-Przepraszam...-Wyszeptała.
Z kieszeni kurtki wyciągnąłem torebkę,z torebki wyciągnąłem pudełeczko.
-Kochanie-Zapytałem otwierając pudełko,mój strach dawał o sobie znać.-Wyjdziesz za mnie ?-Zapytałem patrząc w jej tęczówki.
-Tak.-Mruknęła z ilu tylko sił mogła,po jej poliku szalały łzy.
Założyłem jej pierścionek na palec.
-Niall.-Powiedziała piskliwym głosem.
-Tak kotku?-Zapytałem unieruchomiony.
-To może zabrzmi głupio ,ale to najwspanialszy dzień w moim życiu,kocham cię mocno pamiętaj ,że zawsze będę przy tobie,niedługo znowu się spotkamy obiecuję.-Zamknęła oczy.
-Kochanie ? Kochanie słyszysz mnie ? Ludzie pomóżcie mi ! Słyszycie ?!.-Przytuliłem się do jej tali.-Mój aniele obudź się ! Słyszysz mnie ? Proszę nie zostawiaj mnie.-Łzy lały się strumieniami.
Tak bardzo chciałem wykrzyczeć ból który tak mocno kół mnie w sam środek mojego serca,ale nie umiałem,leżałem cicho
Leżałem na niej ,aż do przyjazdu pogotowia.
Poczułem dotyk rąk,które odciągają mnie od zwłok [T.I.].
Widzę jak zamykają ją w czarnym worku,przenoszą do karetki.
-Nie zabierajcie mi jej !-Zacząłem się szarpać.
-Ona nie żyje !-Krzyknął gość z tyłu ,a ja poddałem się.
Obróciłem się,i zauważyłem całą czwórka z mojego zespołu,podbiegłem do Zayna i przytuliłem się do niego pozwalając moim łzą delikatnie spływać na ramię Malika.
Chodź musisz odpocząć.-Powiedział Zayn prowadząc mnie do auta.
Nie ma jej ? Nie ma mojej jedynej tak wielkiej miłości która miała trwać do końca ? Nie ma dziewczyny którą kocham ?
To nie możliwe...
Czuję ból i tęsknotę nie mogę normalnie myśleć,bez niej nie mogę normalnie funkcjonować.
-Chłopcy zatrzymajcie się,jest mi nie dobrze.-Powiedziałem ,a samochód stanął.
-Tylko wracaj prędko.-Powiedział Louis.
-Jasne.-Odpowiedziałem nie zwracając na siebie uwagi.
Pobiegłem przed siebie ,widząc most ,a nad nim unosząca się wodę.
Słyszałem za sobą kroki,to Zayn.
Stanąłem na progu mostu popatrzałem w dół.
-Nie !-Krzyknął Mulat łapiąc mnie za kurtkę.-Oszalałeś ?-Zapytał.
Stałem tak nic nie mówiąc,moje słone łzy kapały na asfalt ,a ja patrzałem na wodę.
-Do widzenia Zayn-Powiedziałem odpychając go od siebie z dużą siłą,odepchnąłem się od ziemi i skoczyłem.
Słyszałem krzyk Malika,widziałem wodę która była coraz bliżej,czułem coraz to szybsze powietrze na moim ciele.
Zderzyłem się z falą wody,bolało przez chwilę,a potem już nic nie czułem,zakończyłem życie na ziemi...
Stoję w kościele,dookoła jest dużo gości,wyczekuję.
Wszystko jest dość wyraziste,realne.
Nagle otwierają się drzwi kaplicy i widzę postać która kieruje się do mnie.
Te czekoladowe tęczówki,ten perłowy uśmiech jest coraz bliżej mnie.
Moja ręka odmawia mi posłuszeństwa i z wdziękiem ujmuje dłoń postaci.
To [T.i.] ! Moja kochana [T.I.] !
Na sobie ma białą suknię,welon i trzyma bukiet.
Jest prześliczna...
Przytuliłem ją mocno.
-Gotowy?-Zapytała ciepłym głosem.
-Na nową drogę życia.-Powiedziała patrząc mi w oczy.
-Kochanie z tobą zawsze.-Powiedziałem ujmując jej dłoń, przechylając się w stronę księdza.
-Czy ty Niallu Horanie bierzesz sobie tą o to pannę młoda za żonę?-Zapytał dosyć donośnym głosem.
-Tak.-Odpowiedziałem na jednym takcie,głośno przełykając ślinę.
-I przyrzekasz ,ze jej nigdy nie opuścisz i będziecie żyć w niebie szczęśliwie i radośnie?-Zapytał
-Przyrzekam.-Odpowiedziałem z uśmiechem.
-Możesz pocałować pannę młoda.-Rzekł.
A ja przybliżyłem swoje wargi do jej ust i zacząłem ją całować,całować z tęsknotą , czule i namiętnie.
Moje ręce mocno ją trzymały,trzymały ja po to ,abym już nigdy nie spuścił jej z oka,żebym nigdy jej nie stracił,nie stracił najważniejszej osoby w moim życiu,nie stracił jej czekoladowych tęczówek,nie stracił mojej miłości,abym już nigdy nie zobaczył jak [T.I.] cierpi ,żeby nikt nas już nie rozłączył.
Myślę ,że się podoba teraz tylko zostały mi 2 imaginy +18 i będzie na razie wszystko ,ale chyba dopiero jutro je dodam ... Czekam na miłe komentarze
-Kochanie przepraszam ,ale nie mam dzisiaj czasu.-Powiedziałem lekceważąco.
-Nie masz dla mnie czasu...-Powiedziała obracając się w inną stronę.
Złapałem ją dłońmi w okolicy bioder,zimny nos przyłożyłem do jej gorącego ramienia,lekko drgnęła.
-Przepraszam jestem już dziś z kimś umówiony.-Uśmiechnąłem się niepewnie.
-Z kim się umówiłeś ?-Zapytała zaciekawiona ,ale dalej była odwrócona tyłem do mnie.
Moje ręce zaczęły przemieszczać się coraz wyżej,aż do szyi,opuszki palców zaczęły wirować wokół jej karku.
-Nie twój interes mała.-Zaśmiałem się.
-To kobieta ?
-Tak [T.i.].-Powiedziałem marszcząc czoło.
Obróciła się do mnie,z jej pięknych czekoladowych oczu lały się łzy.
-Zdradzasz mnie !-Krzyknęła.
-Nie-Odpowiedziałem na jednym takcie.-Przepraszam cię kochanie ,ale teraz muszę już iść.-Dodałem całując ją w czoło.
Wychodząc trzasnąłem drzwiami.
Kierowałem sie do pobliskiej mi kawiarenki ,która znajdowała się jakieś 10 minut od mojego domu.
Starałem się nie myślec o sytuacji która zdarzyła się przed chwilą.
Widząc znana mi postać w umówionym miejscu ,pomachałem jej z daleka.
-Popatrz.-Powiedziałem podając jej woreczek.
Dziewczyna spojrzała do środka,spojrzała na mnie.
-Jest śliczny.-Szepnęła znowu zaglądając do woreczka.
-Podoba ci się ?-Zapytałem oczekując szybkiej odpowiedzi.
-Jest świetny,będzie idealnie pasował.-Powiedziała z ciągłym uśmiechem.
-Dziękuję ci ,że przyjechałaś tu taki kawał drogi tylko po to.-Powiedziałem przybliżając się do niej.
-Ohhh Niall przestań wiesz ,ze ważne jest dla mnie twoje szczęście.-Powiedziała przytulając mnie.
-Tak długo cię nie widziałem.-Jedna łza poleciała mi po poliku.-Tęskniłem.
-Ja też tęskniłam mój kochany blondasku.-Powiedziała dziewczyna ,a ja pocałowałem ją w policzek.
Nagle spojrzałem na szybę która znajdowała się na przeciwko mnie,nie dowierzałem.
Stała tam [T.i.] o nie !
Stała tam cała zapłakana.
Pobiegła...
-Przepraszam !-Krzyknąłem wybiegając z kawiarni.
Podbiegłem do miejsca w którym stała,obejrzałem się dookoła, nigdzie jej nie ma,nie ma jej.
Gdzie ona mogła się podziać.
Biegłem przed siebie,słyszę krzyk ludzi,widzę jak samochód odjeżdża z szybka prędkością.
Podbiegam do miejsca z którego wydobywają się dźwięki.
Spojrzałem w dół.
Na ziemi leżała moja kochana [T.I.].
Jej piękne brązowe tęczówki były otwarte,wpatrywała się we mnie.
Upadłem na ziemię, złapałem ją mocno za rękę.
Trzęsłem się,nie wiem nawet kiedy z moich oczu zaczęły wylewać się łzy.
-[T.I.] to była moja kuzynka słyszysz ? To moja kuzynka ! Ona mi tylko pomagała ,proszę nie zostawiaj mnie.-Mówiłem całując jej dłoń.
-Przepraszam...-Wyszeptała.
Z kieszeni kurtki wyciągnąłem torebkę,z torebki wyciągnąłem pudełeczko.
-Kochanie-Zapytałem otwierając pudełko,mój strach dawał o sobie znać.-Wyjdziesz za mnie ?-Zapytałem patrząc w jej tęczówki.
-Tak.-Mruknęła z ilu tylko sił mogła,po jej poliku szalały łzy.
Założyłem jej pierścionek na palec.
-Niall.-Powiedziała piskliwym głosem.
-Tak kotku?-Zapytałem unieruchomiony.
-To może zabrzmi głupio ,ale to najwspanialszy dzień w moim życiu,kocham cię mocno pamiętaj ,że zawsze będę przy tobie,niedługo znowu się spotkamy obiecuję.-Zamknęła oczy.
-Kochanie ? Kochanie słyszysz mnie ? Ludzie pomóżcie mi ! Słyszycie ?!.-Przytuliłem się do jej tali.-Mój aniele obudź się ! Słyszysz mnie ? Proszę nie zostawiaj mnie.-Łzy lały się strumieniami.
Tak bardzo chciałem wykrzyczeć ból który tak mocno kół mnie w sam środek mojego serca,ale nie umiałem,leżałem cicho
Leżałem na niej ,aż do przyjazdu pogotowia.
Poczułem dotyk rąk,które odciągają mnie od zwłok [T.I.].
Widzę jak zamykają ją w czarnym worku,przenoszą do karetki.
-Nie zabierajcie mi jej !-Zacząłem się szarpać.
-Ona nie żyje !-Krzyknął gość z tyłu ,a ja poddałem się.
Obróciłem się,i zauważyłem całą czwórka z mojego zespołu,podbiegłem do Zayna i przytuliłem się do niego pozwalając moim łzą delikatnie spływać na ramię Malika.
Chodź musisz odpocząć.-Powiedział Zayn prowadząc mnie do auta.
Nie ma jej ? Nie ma mojej jedynej tak wielkiej miłości która miała trwać do końca ? Nie ma dziewczyny którą kocham ?
To nie możliwe...
Czuję ból i tęsknotę nie mogę normalnie myśleć,bez niej nie mogę normalnie funkcjonować.
-Chłopcy zatrzymajcie się,jest mi nie dobrze.-Powiedziałem ,a samochód stanął.
-Tylko wracaj prędko.-Powiedział Louis.
-Jasne.-Odpowiedziałem nie zwracając na siebie uwagi.
Pobiegłem przed siebie ,widząc most ,a nad nim unosząca się wodę.
Słyszałem za sobą kroki,to Zayn.
Stanąłem na progu mostu popatrzałem w dół.
-Nie !-Krzyknął Mulat łapiąc mnie za kurtkę.-Oszalałeś ?-Zapytał.
Stałem tak nic nie mówiąc,moje słone łzy kapały na asfalt ,a ja patrzałem na wodę.
-Do widzenia Zayn-Powiedziałem odpychając go od siebie z dużą siłą,odepchnąłem się od ziemi i skoczyłem.
Słyszałem krzyk Malika,widziałem wodę która była coraz bliżej,czułem coraz to szybsze powietrze na moim ciele.
Zderzyłem się z falą wody,bolało przez chwilę,a potem już nic nie czułem,zakończyłem życie na ziemi...
Stoję w kościele,dookoła jest dużo gości,wyczekuję.
Wszystko jest dość wyraziste,realne.
Nagle otwierają się drzwi kaplicy i widzę postać która kieruje się do mnie.
Te czekoladowe tęczówki,ten perłowy uśmiech jest coraz bliżej mnie.
Moja ręka odmawia mi posłuszeństwa i z wdziękiem ujmuje dłoń postaci.
To [T.i.] ! Moja kochana [T.I.] !
Na sobie ma białą suknię,welon i trzyma bukiet.
Jest prześliczna...
Przytuliłem ją mocno.
-Gotowy?-Zapytała ciepłym głosem.
-Na nową drogę życia.-Powiedziała patrząc mi w oczy.
-Kochanie z tobą zawsze.-Powiedziałem ujmując jej dłoń, przechylając się w stronę księdza.
-Czy ty Niallu Horanie bierzesz sobie tą o to pannę młoda za żonę?-Zapytał dosyć donośnym głosem.
-Tak.-Odpowiedziałem na jednym takcie,głośno przełykając ślinę.
-I przyrzekasz ,ze jej nigdy nie opuścisz i będziecie żyć w niebie szczęśliwie i radośnie?-Zapytał
-Przyrzekam.-Odpowiedziałem z uśmiechem.
-Możesz pocałować pannę młoda.-Rzekł.
A ja przybliżyłem swoje wargi do jej ust i zacząłem ją całować,całować z tęsknotą , czule i namiętnie.
Moje ręce mocno ją trzymały,trzymały ja po to ,abym już nigdy nie spuścił jej z oka,żebym nigdy jej nie stracił,nie stracił najważniejszej osoby w moim życiu,nie stracił jej czekoladowych tęczówek,nie stracił mojej miłości,abym już nigdy nie zobaczył jak [T.I.] cierpi ,żeby nikt nas już nie rozłączył.
Myślę ,że się podoba teraz tylko zostały mi 2 imaginy +18 i będzie na razie wszystko ,ale chyba dopiero jutro je dodam ... Czekam na miłe komentarze
Subskrybuj:
Posty (Atom)
