niedziela, 27 października 2013

Liam +18

Wracam właśnie ze szkoły. Na moje nieszczęście śnieg sypie niemiłosiernie. Naciągnęłam bardziej rękawy mojej kurtki i szłam dalej, przez te zaspy. Jedyne o czym teraz marzyłam to kanapa, kominek, gorąca czekolada i mój ukochany przy boku. Śnieg jak na złość zaczął padać jeszcze bardziej i bardziej. Czułam wyraźnie jak zamarzają mi policzki i czerwieni się nos. Zostało mi jeszcze jakieś pięć minut drogi, chodź każdy powie pewnie "To nie dużo" a dla mnie to wieczność. Ale nie musiałam się więcej zastanawiać, gdy już zobaczyłam właściwy budynek, na której posesji już stałam. Otworzyłam drzwi i co usłyszałam? No właśnie nic nie usłyszałam. Cisza. Grobowa cisza. Nikt nie wrzeszczał, nikt się nie śmiał, zero. Zostawiłam plecak w przed pokoju i weszłam w głąb domu. Przekroczyłam próg salonu i ujrzałam na stole lampkę wina, popcorn oraz kilka filmów. Uśmiechnęłam się bo Liam zawsze wiedział jak poprawić mi humor. Usłyszałam szelest w kuchni, gdzie jak mogłam się domyślić znajdował się mój ukochany. Udałam się więc do kuchni, gdzie tak jak myślałam stał tyłem do mnie i coś przygotowywał. Bezszelestnie podeszłam do niego i objęłam w pasie, wzdrygnął się, najwyraźniej się mnie przestraszył.
- Hej. - Przywitałam się a ten odwrócił się i obdarował mnie namiętnym pocałunkiem.
- Witaj kochanie. Jak Ci minął dzień?
- Źle, zimno jest ale po przyjściu do domu od razu mi się polepszyło. - Powiedziałam z uśmiechem po czym musnęłam delikatnie jego usteczka.
- To się ogromnie cieszę a teraz chodź. - Powiedział chwytając mnie jedną ręką w pasie a do drugiej wziął talerz z jakimiś przekąskami. Siadłam na kanapie w salonie a Liam włączył jakąś komedię, po czym usiadł obok mnie i objął ramieniem a ja w tuliłam się niego.
Na moje nieszczęście w filmie jest straszliwie dużo erotycznych scen. Co znacznie podnieca chłopaka. Po chwili poczułam jak składa na mojej szyi. Nie powiem podobało mi się to strasznie. Zaczął schodzić co raz wyżej i wyżej aż doszedł do mojego ucha i szepnął mi do niego.
- Zaczekaj, pójdziemy do sypialni. - Jak powiedział tak, też zrobił. Stał i podniósł, przewieszając sobie mnie przez ramię i zaniósł mnie do sypialni, gdy już się w niej znaleźliśmy, zauważyłam pełno świeczek i płatek róż, które swoją wonią rozprzestrzeniały się po całym pomieszczeniu. Położył mnie delikatnie na łóżku, jak bym była z porcelany i za raz miała się rozkruszyć na malutkie kawałeczki.
- Widzę, że wszystko przygotowałeś. - Rzekłam zmysłowym głosem.
- Tak ale chwila. - Powiedział i wleciał szybko do łazienki i jak strzała tez z niej wyleciał. Łatwo było się domyślić co zrobił. Nim się obejrzałam już delikatnie przygniatał mnie swoim ciałem. Całował mnie bardzo zachłannie. Powoli z chodził co raz niżej i niżej. Gdy zaczęła przeszkadzać moja bluzka to po prostu ją ze mnie zerwał i dalej całował po dekolcie i brzuchu. Kolejną rzeczą jaka mu przeszkadzała był stanik. By ułatwić mu sprawę delikatnie się wygięłam a on swoimi dość dużymi dłońmi, zaczął się mocować z stanikiem. Prawdę mówiąc zawsze miał problemy z jego od pieńciem, tak też było dzisiaj.
- Kurwa! Ten jebany stanik nie chce się odpiąć! - Syknął z złości i znów za niego szarpnął, a ja? Cóż ja się z niego podśmiewałam.
- Daj pomogę Ci! - Zaoferowałam.
- Nie! Nie ruszaj poradzę sobie. - No fakt poradził sobie z nim, ale niszcząc przy tym mój nowy, czarny, koronkowy stanik. Trochę też ze złości na niego przekręciłam go tak, że teraz ja górowałam. Z ciągnęłam z niego bluzkę. -A co mi tam idę na całość. Powiedziałam sobie w myślach, i ściągnęłam też z niego spodnie. Już chciałam kontynuować, gdy ten przekręcił nas tak, że znów byłam na dole. Popatrzyłam się na niego z pod byka a on tylko się uśmiechnął i posłał mi ten z jego słodkich uśmieszków, zbliżył się do mojego ucha i szepnął mi do niego:
- Dzisiaj to ja będę robił Ci dobrze. - Zawsze tak mówił, uważał, ze to chłopak powinien robić przyjemność swojej dziewczynie. Na szczęście w naszym przypadku nie zawsze tak jest, lecz to dzisiaj się spełniło. Delikatnie ściągnął ze mnie dolną partię i już chciał się dobierać do mojej kobiecości. Zwinnie, ząbkami, ściągnął moje koronkowe majtki. Rozchylił moje nogi i zaczął całować mnie, zaczynając od ud, a zakończając na mojej kobiecości, przy której spędził najwięcej czasu, zachłannie, wylizał jej zawartość. Powoli zaczął piąć się coraz wyżej. Zatrzymał się na moich piersiach, gdzie zajął się moimi sutkami, które delikatnie podgryzał w sposób czego stwardniały.  Piął się wyżej, gdzie tym razem stanął na moich ustach, które zaczął łapczywie całować. Podczas pocałunków, wsadził dwa palce w moją szparkę, gdzie zaczął poruszać palcami. Nie powiem, podobało mi się to bardzo. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się chwilą, było mi przyjemnie ale nie powiem bardzo chciałam przejść już do rzeczy, co było widać po mojej twarzy co rozszyfrował Liam. Energicznie wyjął ze mnie palce i ściągnął z siebie bokserki w szkocką kratkę. 
- Teraz będziesz krzyczeć moje imię! - Powiedział i gwałtownie we mnie wszedł. Czułam jak całe moje ciało przechodzi fala rozkoszy, dzikiej rozkoszy. 
- Liam! Liam! Liam! - Wedle rozkazu chłopaka zaczęłam krzyczeć. Co znacznie go nakręcało. Wchodził i wychodził ze mnie co raz szybciej i szybciej i energiczniej. Poruszał we mnie swoimi biodrami. Oboje zaczęliśmy czuć jak odchodzimy. Liam wykonał kilka ostatnich pchnięć i wyszedł ze mnie. Leżeliśmy tak obok siebie i próbowaliśmy złapać jakiś normalny oddech. Następnie Liaś przykrył nas kołdrą a ja wtuliłam się w jego tors. 
- Dziękuję Ci kochanie. - Usłyszałam jak mówi do mnie te słowa i całuje w czubek głowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz