Wracam właśnie ze szkoły. Na moje nieszczęście śnieg sypie niemiłosiernie. Naciągnęłam bardziej rękawy mojej kurtki i szłam dalej, przez te zaspy. Jedyne o czym teraz marzyłam to kanapa, kominek, gorąca czekolada i mój ukochany przy boku. Śnieg jak na złość zaczął padać jeszcze bardziej i bardziej. Czułam wyraźnie jak zamarzają mi policzki i czerwieni się nos. Zostało mi jeszcze jakieś pięć minut drogi, chodź każdy powie pewnie "To nie dużo" a dla mnie to wieczność. Ale nie musiałam się więcej zastanawiać, gdy już zobaczyłam właściwy budynek, na której posesji już stałam. Otworzyłam drzwi i co usłyszałam? No właśnie nic nie usłyszałam. Cisza. Grobowa cisza. Nikt nie wrzeszczał, nikt się nie śmiał, zero. Zostawiłam plecak w przed pokoju i weszłam w głąb domu. Przekroczyłam próg salonu i ujrzałam na stole lampkę wina, popcorn oraz kilka filmów. Uśmiechnęłam się bo Liam zawsze wiedział jak poprawić mi humor. Usłyszałam szelest w kuchni, gdzie jak mogłam się domyślić znajdował się mój ukochany. Udałam się więc do kuchni, gdzie tak jak myślałam stał tyłem do mnie i coś przygotowywał. Bezszelestnie podeszłam do niego i objęłam w pasie, wzdrygnął się, najwyraźniej się mnie przestraszył.
- Hej. - Przywitałam się a ten odwrócił się i obdarował mnie namiętnym pocałunkiem.
- Witaj kochanie. Jak Ci minął dzień?
- Źle, zimno jest ale po przyjściu do domu od razu mi się polepszyło. - Powiedziałam z uśmiechem po czym musnęłam delikatnie jego usteczka.
- To się ogromnie cieszę a teraz chodź. - Powiedział chwytając mnie jedną ręką w pasie a do drugiej wziął talerz z jakimiś przekąskami. Siadłam na kanapie w salonie a Liam włączył jakąś komedię, po czym usiadł obok mnie i objął ramieniem a ja w tuliłam się niego.
Na moje nieszczęście w filmie jest straszliwie dużo erotycznych scen. Co znacznie podnieca chłopaka. Po chwili poczułam jak składa na mojej szyi. Nie powiem podobało mi się to strasznie. Zaczął schodzić co raz wyżej i wyżej aż doszedł do mojego ucha i szepnął mi do niego.
- Zaczekaj, pójdziemy do sypialni. - Jak powiedział tak, też zrobił. Stał i podniósł, przewieszając sobie mnie przez ramię i zaniósł mnie do sypialni, gdy już się w niej znaleźliśmy, zauważyłam pełno świeczek i płatek róż, które swoją wonią rozprzestrzeniały się po całym pomieszczeniu. Położył mnie delikatnie na łóżku, jak bym była z porcelany i za raz miała się rozkruszyć na malutkie kawałeczki.
- Widzę, że wszystko przygotowałeś. - Rzekłam zmysłowym głosem.
- Tak ale chwila. - Powiedział i wleciał szybko do łazienki i jak strzała tez z niej wyleciał. Łatwo było się domyślić co zrobił. Nim się obejrzałam już delikatnie przygniatał mnie swoim ciałem. Całował mnie bardzo zachłannie. Powoli z chodził co raz niżej i niżej. Gdy zaczęła przeszkadzać moja bluzka to po prostu ją ze mnie zerwał i dalej całował po dekolcie i brzuchu. Kolejną rzeczą jaka mu przeszkadzała był stanik. By ułatwić mu sprawę delikatnie się wygięłam a on swoimi dość dużymi dłońmi, zaczął się mocować z stanikiem. Prawdę mówiąc zawsze miał problemy z jego od pieńciem, tak też było dzisiaj.
- Kurwa! Ten jebany stanik nie chce się odpiąć! - Syknął z złości i znów za niego szarpnął, a ja? Cóż ja się z niego podśmiewałam.
- Daj pomogę Ci! - Zaoferowałam.
- Nie! Nie ruszaj poradzę sobie. - No fakt poradził sobie z nim, ale niszcząc przy tym mój nowy, czarny, koronkowy stanik. Trochę też ze złości na niego przekręciłam go tak, że teraz ja górowałam. Z ciągnęłam z niego bluzkę. -A co mi tam idę na całość. Powiedziałam sobie w myślach, i ściągnęłam też z niego spodnie. Już chciałam kontynuować, gdy ten przekręcił nas tak, że znów byłam na dole. Popatrzyłam się na niego z pod byka a on tylko się uśmiechnął i posłał mi ten z jego słodkich uśmieszków, zbliżył się do mojego ucha i szepnął mi do niego:
- Dzisiaj to ja będę robił Ci dobrze. - Zawsze tak mówił, uważał, ze to chłopak powinien robić przyjemność swojej dziewczynie. Na szczęście w naszym przypadku nie zawsze tak jest, lecz to dzisiaj się spełniło. Delikatnie ściągnął ze mnie dolną partię i już chciał się dobierać do mojej kobiecości. Zwinnie, ząbkami, ściągnął moje koronkowe majtki. Rozchylił moje nogi i zaczął całować mnie, zaczynając od ud, a zakończając na mojej kobiecości, przy której spędził najwięcej czasu, zachłannie, wylizał jej zawartość. Powoli zaczął piąć się coraz wyżej. Zatrzymał się na moich piersiach, gdzie zajął się moimi sutkami, które delikatnie podgryzał w sposób czego stwardniały. Piął się wyżej, gdzie tym razem stanął na moich ustach, które zaczął łapczywie całować. Podczas pocałunków, wsadził dwa palce w moją szparkę, gdzie zaczął poruszać palcami. Nie powiem, podobało mi się to bardzo. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się chwilą, było mi przyjemnie ale nie powiem bardzo chciałam przejść już do rzeczy, co było widać po mojej twarzy co rozszyfrował Liam. Energicznie wyjął ze mnie palce i ściągnął z siebie bokserki w szkocką kratkę.
- Teraz będziesz krzyczeć moje imię! - Powiedział i gwałtownie we mnie wszedł. Czułam jak całe moje ciało przechodzi fala rozkoszy, dzikiej rozkoszy.
- Liam! Liam! Liam! - Wedle rozkazu chłopaka zaczęłam krzyczeć. Co znacznie go nakręcało. Wchodził i wychodził ze mnie co raz szybciej i szybciej i energiczniej. Poruszał we mnie swoimi biodrami. Oboje zaczęliśmy czuć jak odchodzimy. Liam wykonał kilka ostatnich pchnięć i wyszedł ze mnie. Leżeliśmy tak obok siebie i próbowaliśmy złapać jakiś normalny oddech. Następnie Liaś przykrył nas kołdrą a ja wtuliłam się w jego tors.
- Dziękuję Ci kochanie. - Usłyszałam jak mówi do mnie te słowa i całuje w czubek głowy.
niedziela, 27 października 2013
Lou +18
Siedzę przy biurku i odrabiam zadanie domowe, a właściwie próbuję. Odrobiłam już anglika, matmy i geografii.
- Została mi tylko ta przeklęta chemia - powiedziałam sama do siebie. No cóż chemia to jedyny przedmiot w szkole jaki w ogóle mi nie idzie. Otworzyłam podręcznik i zaczęłam czytać temat z którego ma być jutro kartkówka. Czytam i czytam i tak nic nie rozumiem. Otworzyłam laptopa z nadzieją, że tam znajdę wyjaśnienie tego całego przedmiotu a głównie tematu kartkówki. Otwierając nowe karty, które są naszpikowane tekstem na temat chemii tracę tylko czas, bo i tak wiem, że tego wszystkiego nie przeczytam i tak wiem, że mi się to nigdy w życiu nie przyda. Zrezygnowana zamknęłam laptopa i podążyłam do kuchni, gdzie siedzieli kolejno żarłoczny Niall, mój kochany Louis i zielonookiego Harry'ego.
L: O już kochanie z kończyłaś! - Powiedział uradowany, podchodząc do mnie, mocno przytulając.
J: Nie, została mi chemia, której za cholerę nie rozumiem.
H: Ja Ci mogę pomóc - powiedział ochoczo.
J: Naprawdę? - Zapytałam ucieszona, gdyż nie będę musiała się sama męczyć z tą przeklętą chemią.
H: No jasne, chodź - powiedział i dosłownie wyciągnął mnie z objęć Lou. Jesteś, jaką on miał w tym momencie minę, jak by po prostu miał go za raz zabić. Szkoda, że nie zrobiłam mu wtedy zdjęcia, śmiała bym się z niego do końca życia.
L: To czekajcie bo ja w pokoju mam.....yyyyy - mówił jak by się zamyślił - ładowarkę do telefonu.
N: Przecież masz nała..
L: Zamknij się Horan!! - Wrzasnął Louis, po czym uśmiechnął się do nas. Ja lekko się zaśmiałam i ruszyłam w stronę naszego pokoju, za mną Harry a potem Lou.
Gdy wychodziliśmy po schodach Harry klepnął mnie w tyłek, co wyraźnie zdenerwowało Lou bo aż syknął ze złości.
Z chodziłam po schodach po nauce z Styles'em, który o dziwo wszystko mi wytłumaczył, usłyszałam rozmowę Louis'a z Hazzą.
L: I jak nauczyłeś ją? - Zapytał z wyraźnym zaciekawieniem Lou.
H:Tak, powinna zdać przynajmniej na cztery. - Powiedział dumny z siebie loczek.
L: To dobrze. - Odetchnął z ulgą mój ukochany.
H:No ale wiesz to raczej ty powinieneś ją uczyć o chemii albo anatomii no wiesz.... - Przeciągnął. Każdy już wie jaki to zdanie ma podtekst.
L:Co ty tam wiesz? - Burknął pod nosem starszy.
H:Dużo. - Odpowiedział szybko.
L: Ty mnie nie będziesz mówił co ja mam uczyć swoją dziewczynę! Taki mądry a dziewczyny nie widać! - Było tylko słychać jak wstaje z krzesła i udaje się w stronę drzwi. Szybko ale i też bezszelestnie udałam się do naszej sypialni. Jak najszybciej siadłam na łóżku i wyciągnęłam telefon udając, że coś sprawdzam. Po chwili do pokoju wszedł troszkę zdenerwowany Louis. Chłopak siadł na skraju łóżka, tyłem do mnie, podparty o ręce. Odłożyłam telefon na półkę i n kolanach podeszłam do Lou. Objęłam jego barki, moimi rękami i zaczęłam składać na jego szyi delikatne pocałunki. Usłyszałam jak mruczy. Bardzo mi to schlebiało. Zaczęłam schodzić z pocałunkami co raz niżej, gdy nagle poczułam jak łapie mnie za biodra i przekręca tak, że siedzę mu teraz na kolanach. Całował mnie zaczynając od czoła, nosa, policzków, brody a na końcu ust, przy których został trochę dłużej. Następnie z chodził niżej i niżej, szyja i dekolt. Kiedy zaczęła przeszkadzać mu moja bluzka, uniósł mnie do góry i położył swobodnie na łóżku, by zerwać ze mnie bluzkę która poleciała w głąb pokoju i kontynuował pocałunki z chodząc co raz niżej. Gdy dotarł do linii moich spodni i chciał je rozpiąć, postanowiłam to ja przejąć inicjatywę (ciekawostka chciałam napisać prezerwatywę). Okręciłam go tak, że teraz ja górowałam. Szybko ściągnęłam z niego koszulkę i zaczęłam przejeżdżać paznokciami po jego torsie, zostawiając gdzie nie gdzie czerwone ślady. Rozpięłam mu rozporek i guziczek, po czym ściągnęłam z jego nóg spodnie, które obecnie leżą gdzieś na podłodze w bliżej nie określonym miejscu. Popatrzyłam się na jego krocze, które jeszcze zasłaniał materiał bokserek. Chwyciłam zębami ich gumkę i zjechałam na dół. Po czym owe bokserki chwyciłam w rękę i wyrzuciłam za siebie. Jego kolega już stał, więc to tylko ułatwiło mi pracę. Delikatnie ale z pewnością chwyciłam jego penisa w ręce i zaczęłam lizać jego główkę. Louis'owi to zdecydowanie się podobało ale i tak postanowił mi troszeczkę pomóc. Chwycił jedną ręką za moje włosy i zaczął dyktować tempo. Na początku szybkie a potem wolne. Przy wolnym wiedziałam, że on już powoli odchodzi więc wyjęłam członka z buzi i za nim zdążyłam spokojnie nabrać powietrza już znajdowałam się pod Lou. Ten szybko pozbył się moich spodni i powędrował do górnych partii ciała. Czułam jak jego ręce chcą dostać się na plecy więc wygięłam się delikatnie a ten szybko pozbył się mojego stanika. Całował i pieścił moje jędrne piersi tak jak by były one z porcelany, bardzo dokładnie i powoli. Znów się zniżył, ściągając przy tym moje majtki. Rozchylił mi nogi i językiem przejechał wzdłuż moich ud. Zatrzymał się przy mojej kobiecości i jednym zgrabnym ruchem języka wylizał ją. Było mi tak dobrze, że nawet nie spostrzegłam się kiedy we mnie wszedł. Wygięłam się pod wpływem czucia jego członka w sobie. Zaczął dość powoli ale to nie trwało dość długo. Wchodził i wychodził ze mnie bardzo szybko i nawet nie zauważyłam kiedy oboje zaczęliśmy bardzo głośno jęczeć i dyszeć.
- Louis! - Jęknęłam dość głośno.
- Już chwila.....Już! - Krzyknął chyba z całej siły i pchnął jeszcze ostatni i ze mnie wyszedł. Wszystko w tym momencie się mieszało. Nasze oddechy, nasze jęki jeszcze pozostałe po rozkoszy, nasze soki i nasze ciała które stykały się w wielu miejscach. Louis okrył nas kołdrą i zaczęliśmy się uspokajać. Po chwili odpoczynku, przytuliłam się do jego klatki.
- To teraz Harry nie będzie Ci już dokuczał. - Powiedziałam całując jego tors.
- Słyszałaś? - Spytał zdziwiony i troszkę zmieszany.
- Nom. - Odrzekłam.
- Przepraszam. - Rzekł smutno.
- Ale nie masz za co bo to ja zaczęłam Cię całować a tak w ogóle to niczego nie żałuje. - Powiedziałam i utonęliśmy w namiętnym pocałunku.
Dawno nic nie pisałam nie miałam czasu przepraszam .. ale zaraz dodam jeszcze +18 z Niallem ,Zaynem , Liamem
- Została mi tylko ta przeklęta chemia - powiedziałam sama do siebie. No cóż chemia to jedyny przedmiot w szkole jaki w ogóle mi nie idzie. Otworzyłam podręcznik i zaczęłam czytać temat z którego ma być jutro kartkówka. Czytam i czytam i tak nic nie rozumiem. Otworzyłam laptopa z nadzieją, że tam znajdę wyjaśnienie tego całego przedmiotu a głównie tematu kartkówki. Otwierając nowe karty, które są naszpikowane tekstem na temat chemii tracę tylko czas, bo i tak wiem, że tego wszystkiego nie przeczytam i tak wiem, że mi się to nigdy w życiu nie przyda. Zrezygnowana zamknęłam laptopa i podążyłam do kuchni, gdzie siedzieli kolejno żarłoczny Niall, mój kochany Louis i zielonookiego Harry'ego.
L: O już kochanie z kończyłaś! - Powiedział uradowany, podchodząc do mnie, mocno przytulając.
J: Nie, została mi chemia, której za cholerę nie rozumiem.
H: Ja Ci mogę pomóc - powiedział ochoczo.
J: Naprawdę? - Zapytałam ucieszona, gdyż nie będę musiała się sama męczyć z tą przeklętą chemią.
H: No jasne, chodź - powiedział i dosłownie wyciągnął mnie z objęć Lou. Jesteś, jaką on miał w tym momencie minę, jak by po prostu miał go za raz zabić. Szkoda, że nie zrobiłam mu wtedy zdjęcia, śmiała bym się z niego do końca życia.
L: To czekajcie bo ja w pokoju mam.....yyyyy - mówił jak by się zamyślił - ładowarkę do telefonu.
N: Przecież masz nała..
L: Zamknij się Horan!! - Wrzasnął Louis, po czym uśmiechnął się do nas. Ja lekko się zaśmiałam i ruszyłam w stronę naszego pokoju, za mną Harry a potem Lou.
Gdy wychodziliśmy po schodach Harry klepnął mnie w tyłek, co wyraźnie zdenerwowało Lou bo aż syknął ze złości.
Z chodziłam po schodach po nauce z Styles'em, który o dziwo wszystko mi wytłumaczył, usłyszałam rozmowę Louis'a z Hazzą.
L: I jak nauczyłeś ją? - Zapytał z wyraźnym zaciekawieniem Lou.
H:Tak, powinna zdać przynajmniej na cztery. - Powiedział dumny z siebie loczek.
L: To dobrze. - Odetchnął z ulgą mój ukochany.
H:No ale wiesz to raczej ty powinieneś ją uczyć o chemii albo anatomii no wiesz.... - Przeciągnął. Każdy już wie jaki to zdanie ma podtekst.
L:Co ty tam wiesz? - Burknął pod nosem starszy.
L: Ty mnie nie będziesz mówił co ja mam uczyć swoją dziewczynę! Taki mądry a dziewczyny nie widać! - Było tylko słychać jak wstaje z krzesła i udaje się w stronę drzwi. Szybko ale i też bezszelestnie udałam się do naszej sypialni. Jak najszybciej siadłam na łóżku i wyciągnęłam telefon udając, że coś sprawdzam. Po chwili do pokoju wszedł troszkę zdenerwowany Louis. Chłopak siadł na skraju łóżka, tyłem do mnie, podparty o ręce. Odłożyłam telefon na półkę i n kolanach podeszłam do Lou. Objęłam jego barki, moimi rękami i zaczęłam składać na jego szyi delikatne pocałunki. Usłyszałam jak mruczy. Bardzo mi to schlebiało. Zaczęłam schodzić z pocałunkami co raz niżej, gdy nagle poczułam jak łapie mnie za biodra i przekręca tak, że siedzę mu teraz na kolanach. Całował mnie zaczynając od czoła, nosa, policzków, brody a na końcu ust, przy których został trochę dłużej. Następnie z chodził niżej i niżej, szyja i dekolt. Kiedy zaczęła przeszkadzać mu moja bluzka, uniósł mnie do góry i położył swobodnie na łóżku, by zerwać ze mnie bluzkę która poleciała w głąb pokoju i kontynuował pocałunki z chodząc co raz niżej. Gdy dotarł do linii moich spodni i chciał je rozpiąć, postanowiłam to ja przejąć inicjatywę (ciekawostka chciałam napisać prezerwatywę). Okręciłam go tak, że teraz ja górowałam. Szybko ściągnęłam z niego koszulkę i zaczęłam przejeżdżać paznokciami po jego torsie, zostawiając gdzie nie gdzie czerwone ślady. Rozpięłam mu rozporek i guziczek, po czym ściągnęłam z jego nóg spodnie, które obecnie leżą gdzieś na podłodze w bliżej nie określonym miejscu. Popatrzyłam się na jego krocze, które jeszcze zasłaniał materiał bokserek. Chwyciłam zębami ich gumkę i zjechałam na dół. Po czym owe bokserki chwyciłam w rękę i wyrzuciłam za siebie. Jego kolega już stał, więc to tylko ułatwiło mi pracę. Delikatnie ale z pewnością chwyciłam jego penisa w ręce i zaczęłam lizać jego główkę. Louis'owi to zdecydowanie się podobało ale i tak postanowił mi troszeczkę pomóc. Chwycił jedną ręką za moje włosy i zaczął dyktować tempo. Na początku szybkie a potem wolne. Przy wolnym wiedziałam, że on już powoli odchodzi więc wyjęłam członka z buzi i za nim zdążyłam spokojnie nabrać powietrza już znajdowałam się pod Lou. Ten szybko pozbył się moich spodni i powędrował do górnych partii ciała. Czułam jak jego ręce chcą dostać się na plecy więc wygięłam się delikatnie a ten szybko pozbył się mojego stanika. Całował i pieścił moje jędrne piersi tak jak by były one z porcelany, bardzo dokładnie i powoli. Znów się zniżył, ściągając przy tym moje majtki. Rozchylił mi nogi i językiem przejechał wzdłuż moich ud. Zatrzymał się przy mojej kobiecości i jednym zgrabnym ruchem języka wylizał ją. Było mi tak dobrze, że nawet nie spostrzegłam się kiedy we mnie wszedł. Wygięłam się pod wpływem czucia jego członka w sobie. Zaczął dość powoli ale to nie trwało dość długo. Wchodził i wychodził ze mnie bardzo szybko i nawet nie zauważyłam kiedy oboje zaczęliśmy bardzo głośno jęczeć i dyszeć.
- Louis! - Jęknęłam dość głośno.
- Już chwila.....Już! - Krzyknął chyba z całej siły i pchnął jeszcze ostatni i ze mnie wyszedł. Wszystko w tym momencie się mieszało. Nasze oddechy, nasze jęki jeszcze pozostałe po rozkoszy, nasze soki i nasze ciała które stykały się w wielu miejscach. Louis okrył nas kołdrą i zaczęliśmy się uspokajać. Po chwili odpoczynku, przytuliłam się do jego klatki.
- To teraz Harry nie będzie Ci już dokuczał. - Powiedziałam całując jego tors.
- Słyszałaś? - Spytał zdziwiony i troszkę zmieszany.
- Nom. - Odrzekłam.
- Przepraszam. - Rzekł smutno.
- Ale nie masz za co bo to ja zaczęłam Cię całować a tak w ogóle to niczego nie żałuje. - Powiedziałam i utonęliśmy w namiętnym pocałunku.
Dawno nic nie pisałam nie miałam czasu przepraszam .. ale zaraz dodam jeszcze +18 z Niallem ,Zaynem , Liamem
niedziela, 13 października 2013
Niall
Przed przeczytaniem włącz to ,piosenka dodaje nastroju : http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=aNzCDt2eidg
-Kochanie przepraszam ,ale nie mam dzisiaj czasu.-Powiedziałem lekceważąco.
-Nie masz dla mnie czasu...-Powiedziała obracając się w inną stronę.
Złapałem ją dłońmi w okolicy bioder,zimny nos przyłożyłem do jej gorącego ramienia,lekko drgnęła.
-Przepraszam jestem już dziś z kimś umówiony.-Uśmiechnąłem się niepewnie.
-Z kim się umówiłeś ?-Zapytała zaciekawiona ,ale dalej była odwrócona tyłem do mnie.
Moje ręce zaczęły przemieszczać się coraz wyżej,aż do szyi,opuszki palców zaczęły wirować wokół jej karku.
-Nie twój interes mała.-Zaśmiałem się.
-To kobieta ?
-Tak [T.i.].-Powiedziałem marszcząc czoło.
Obróciła się do mnie,z jej pięknych czekoladowych oczu lały się łzy.
-Zdradzasz mnie !-Krzyknęła.
-Nie-Odpowiedziałem na jednym takcie.-Przepraszam cię kochanie ,ale teraz muszę już iść.-Dodałem całując ją w czoło.
Wychodząc trzasnąłem drzwiami.
Kierowałem sie do pobliskiej mi kawiarenki ,która znajdowała się jakieś 10 minut od mojego domu.
Starałem się nie myślec o sytuacji która zdarzyła się przed chwilą.
Widząc znana mi postać w umówionym miejscu ,pomachałem jej z daleka.
-Popatrz.-Powiedziałem podając jej woreczek.
Dziewczyna spojrzała do środka,spojrzała na mnie.
-Jest śliczny.-Szepnęła znowu zaglądając do woreczka.
-Podoba ci się ?-Zapytałem oczekując szybkiej odpowiedzi.
-Jest świetny,będzie idealnie pasował.-Powiedziała z ciągłym uśmiechem.
-Dziękuję ci ,że przyjechałaś tu taki kawał drogi tylko po to.-Powiedziałem przybliżając się do niej.
-Ohhh Niall przestań wiesz ,ze ważne jest dla mnie twoje szczęście.-Powiedziała przytulając mnie.
-Tak długo cię nie widziałem.-Jedna łza poleciała mi po poliku.-Tęskniłem.
-Ja też tęskniłam mój kochany blondasku.-Powiedziała dziewczyna ,a ja pocałowałem ją w policzek.
Nagle spojrzałem na szybę która znajdowała się na przeciwko mnie,nie dowierzałem.
Stała tam [T.i.] o nie !
Stała tam cała zapłakana.
Pobiegła...
-Przepraszam !-Krzyknąłem wybiegając z kawiarni.
Podbiegłem do miejsca w którym stała,obejrzałem się dookoła, nigdzie jej nie ma,nie ma jej.
Gdzie ona mogła się podziać.
Biegłem przed siebie,słyszę krzyk ludzi,widzę jak samochód odjeżdża z szybka prędkością.
Podbiegam do miejsca z którego wydobywają się dźwięki.
Spojrzałem w dół.
Na ziemi leżała moja kochana [T.I.].
Jej piękne brązowe tęczówki były otwarte,wpatrywała się we mnie.
Upadłem na ziemię, złapałem ją mocno za rękę.
Trzęsłem się,nie wiem nawet kiedy z moich oczu zaczęły wylewać się łzy.
-[T.I.] to była moja kuzynka słyszysz ? To moja kuzynka ! Ona mi tylko pomagała ,proszę nie zostawiaj mnie.-Mówiłem całując jej dłoń.
-Przepraszam...-Wyszeptała.
Z kieszeni kurtki wyciągnąłem torebkę,z torebki wyciągnąłem pudełeczko.
-Kochanie-Zapytałem otwierając pudełko,mój strach dawał o sobie znać.-Wyjdziesz za mnie ?-Zapytałem patrząc w jej tęczówki.
-Tak.-Mruknęła z ilu tylko sił mogła,po jej poliku szalały łzy.
Założyłem jej pierścionek na palec.
-Niall.-Powiedziała piskliwym głosem.
-Tak kotku?-Zapytałem unieruchomiony.
-To może zabrzmi głupio ,ale to najwspanialszy dzień w moim życiu,kocham cię mocno pamiętaj ,że zawsze będę przy tobie,niedługo znowu się spotkamy obiecuję.-Zamknęła oczy.
-Kochanie ? Kochanie słyszysz mnie ? Ludzie pomóżcie mi ! Słyszycie ?!.-Przytuliłem się do jej tali.-Mój aniele obudź się ! Słyszysz mnie ? Proszę nie zostawiaj mnie.-Łzy lały się strumieniami.
Tak bardzo chciałem wykrzyczeć ból który tak mocno kół mnie w sam środek mojego serca,ale nie umiałem,leżałem cicho
Leżałem na niej ,aż do przyjazdu pogotowia.
Poczułem dotyk rąk,które odciągają mnie od zwłok [T.I.].
Widzę jak zamykają ją w czarnym worku,przenoszą do karetki.
-Nie zabierajcie mi jej !-Zacząłem się szarpać.
-Ona nie żyje !-Krzyknął gość z tyłu ,a ja poddałem się.
Obróciłem się,i zauważyłem całą czwórka z mojego zespołu,podbiegłem do Zayna i przytuliłem się do niego pozwalając moim łzą delikatnie spływać na ramię Malika.
Chodź musisz odpocząć.-Powiedział Zayn prowadząc mnie do auta.
Nie ma jej ? Nie ma mojej jedynej tak wielkiej miłości która miała trwać do końca ? Nie ma dziewczyny którą kocham ?
To nie możliwe...
Czuję ból i tęsknotę nie mogę normalnie myśleć,bez niej nie mogę normalnie funkcjonować.
-Chłopcy zatrzymajcie się,jest mi nie dobrze.-Powiedziałem ,a samochód stanął.
-Tylko wracaj prędko.-Powiedział Louis.
-Jasne.-Odpowiedziałem nie zwracając na siebie uwagi.
Pobiegłem przed siebie ,widząc most ,a nad nim unosząca się wodę.
Słyszałem za sobą kroki,to Zayn.
Stanąłem na progu mostu popatrzałem w dół.
-Nie !-Krzyknął Mulat łapiąc mnie za kurtkę.-Oszalałeś ?-Zapytał.
Stałem tak nic nie mówiąc,moje słone łzy kapały na asfalt ,a ja patrzałem na wodę.
-Do widzenia Zayn-Powiedziałem odpychając go od siebie z dużą siłą,odepchnąłem się od ziemi i skoczyłem.
Słyszałem krzyk Malika,widziałem wodę która była coraz bliżej,czułem coraz to szybsze powietrze na moim ciele.
Zderzyłem się z falą wody,bolało przez chwilę,a potem już nic nie czułem,zakończyłem życie na ziemi...
Stoję w kościele,dookoła jest dużo gości,wyczekuję.
Wszystko jest dość wyraziste,realne.
Nagle otwierają się drzwi kaplicy i widzę postać która kieruje się do mnie.
Te czekoladowe tęczówki,ten perłowy uśmiech jest coraz bliżej mnie.
Moja ręka odmawia mi posłuszeństwa i z wdziękiem ujmuje dłoń postaci.
To [T.i.] ! Moja kochana [T.I.] !
Na sobie ma białą suknię,welon i trzyma bukiet.
Jest prześliczna...
Przytuliłem ją mocno.
-Gotowy?-Zapytała ciepłym głosem.
-Na nową drogę życia.-Powiedziała patrząc mi w oczy.
-Kochanie z tobą zawsze.-Powiedziałem ujmując jej dłoń, przechylając się w stronę księdza.
-Czy ty Niallu Horanie bierzesz sobie tą o to pannę młoda za żonę?-Zapytał dosyć donośnym głosem.
-Tak.-Odpowiedziałem na jednym takcie,głośno przełykając ślinę.
-I przyrzekasz ,ze jej nigdy nie opuścisz i będziecie żyć w niebie szczęśliwie i radośnie?-Zapytał
-Przyrzekam.-Odpowiedziałem z uśmiechem.
-Możesz pocałować pannę młoda.-Rzekł.
A ja przybliżyłem swoje wargi do jej ust i zacząłem ją całować,całować z tęsknotą , czule i namiętnie.
Moje ręce mocno ją trzymały,trzymały ja po to ,abym już nigdy nie spuścił jej z oka,żebym nigdy jej nie stracił,nie stracił najważniejszej osoby w moim życiu,nie stracił jej czekoladowych tęczówek,nie stracił mojej miłości,abym już nigdy nie zobaczył jak [T.I.] cierpi ,żeby nikt nas już nie rozłączył.
Myślę ,że się podoba teraz tylko zostały mi 2 imaginy +18 i będzie na razie wszystko ,ale chyba dopiero jutro je dodam ... Czekam na miłe komentarze
-Kochanie przepraszam ,ale nie mam dzisiaj czasu.-Powiedziałem lekceważąco.
-Nie masz dla mnie czasu...-Powiedziała obracając się w inną stronę.
Złapałem ją dłońmi w okolicy bioder,zimny nos przyłożyłem do jej gorącego ramienia,lekko drgnęła.
-Przepraszam jestem już dziś z kimś umówiony.-Uśmiechnąłem się niepewnie.
-Z kim się umówiłeś ?-Zapytała zaciekawiona ,ale dalej była odwrócona tyłem do mnie.
Moje ręce zaczęły przemieszczać się coraz wyżej,aż do szyi,opuszki palców zaczęły wirować wokół jej karku.
-Nie twój interes mała.-Zaśmiałem się.
-To kobieta ?
-Tak [T.i.].-Powiedziałem marszcząc czoło.
Obróciła się do mnie,z jej pięknych czekoladowych oczu lały się łzy.
-Zdradzasz mnie !-Krzyknęła.
-Nie-Odpowiedziałem na jednym takcie.-Przepraszam cię kochanie ,ale teraz muszę już iść.-Dodałem całując ją w czoło.
Wychodząc trzasnąłem drzwiami.
Kierowałem sie do pobliskiej mi kawiarenki ,która znajdowała się jakieś 10 minut od mojego domu.
Starałem się nie myślec o sytuacji która zdarzyła się przed chwilą.
Widząc znana mi postać w umówionym miejscu ,pomachałem jej z daleka.
-Popatrz.-Powiedziałem podając jej woreczek.
Dziewczyna spojrzała do środka,spojrzała na mnie.
-Jest śliczny.-Szepnęła znowu zaglądając do woreczka.
-Podoba ci się ?-Zapytałem oczekując szybkiej odpowiedzi.
-Jest świetny,będzie idealnie pasował.-Powiedziała z ciągłym uśmiechem.
-Dziękuję ci ,że przyjechałaś tu taki kawał drogi tylko po to.-Powiedziałem przybliżając się do niej.
-Ohhh Niall przestań wiesz ,ze ważne jest dla mnie twoje szczęście.-Powiedziała przytulając mnie.
-Tak długo cię nie widziałem.-Jedna łza poleciała mi po poliku.-Tęskniłem.
-Ja też tęskniłam mój kochany blondasku.-Powiedziała dziewczyna ,a ja pocałowałem ją w policzek.
Nagle spojrzałem na szybę która znajdowała się na przeciwko mnie,nie dowierzałem.
Stała tam [T.i.] o nie !
Stała tam cała zapłakana.
Pobiegła...
-Przepraszam !-Krzyknąłem wybiegając z kawiarni.
Podbiegłem do miejsca w którym stała,obejrzałem się dookoła, nigdzie jej nie ma,nie ma jej.
Gdzie ona mogła się podziać.
Biegłem przed siebie,słyszę krzyk ludzi,widzę jak samochód odjeżdża z szybka prędkością.
Podbiegam do miejsca z którego wydobywają się dźwięki.
Spojrzałem w dół.
Na ziemi leżała moja kochana [T.I.].
Jej piękne brązowe tęczówki były otwarte,wpatrywała się we mnie.
Upadłem na ziemię, złapałem ją mocno za rękę.
Trzęsłem się,nie wiem nawet kiedy z moich oczu zaczęły wylewać się łzy.
-[T.I.] to była moja kuzynka słyszysz ? To moja kuzynka ! Ona mi tylko pomagała ,proszę nie zostawiaj mnie.-Mówiłem całując jej dłoń.
-Przepraszam...-Wyszeptała.
Z kieszeni kurtki wyciągnąłem torebkę,z torebki wyciągnąłem pudełeczko.
-Kochanie-Zapytałem otwierając pudełko,mój strach dawał o sobie znać.-Wyjdziesz za mnie ?-Zapytałem patrząc w jej tęczówki.
-Tak.-Mruknęła z ilu tylko sił mogła,po jej poliku szalały łzy.
Założyłem jej pierścionek na palec.
-Niall.-Powiedziała piskliwym głosem.
-Tak kotku?-Zapytałem unieruchomiony.
-To może zabrzmi głupio ,ale to najwspanialszy dzień w moim życiu,kocham cię mocno pamiętaj ,że zawsze będę przy tobie,niedługo znowu się spotkamy obiecuję.-Zamknęła oczy.
-Kochanie ? Kochanie słyszysz mnie ? Ludzie pomóżcie mi ! Słyszycie ?!.-Przytuliłem się do jej tali.-Mój aniele obudź się ! Słyszysz mnie ? Proszę nie zostawiaj mnie.-Łzy lały się strumieniami.
Tak bardzo chciałem wykrzyczeć ból który tak mocno kół mnie w sam środek mojego serca,ale nie umiałem,leżałem cicho
Leżałem na niej ,aż do przyjazdu pogotowia.
Poczułem dotyk rąk,które odciągają mnie od zwłok [T.I.].
Widzę jak zamykają ją w czarnym worku,przenoszą do karetki.
-Nie zabierajcie mi jej !-Zacząłem się szarpać.
-Ona nie żyje !-Krzyknął gość z tyłu ,a ja poddałem się.
Obróciłem się,i zauważyłem całą czwórka z mojego zespołu,podbiegłem do Zayna i przytuliłem się do niego pozwalając moim łzą delikatnie spływać na ramię Malika.
Chodź musisz odpocząć.-Powiedział Zayn prowadząc mnie do auta.
Nie ma jej ? Nie ma mojej jedynej tak wielkiej miłości która miała trwać do końca ? Nie ma dziewczyny którą kocham ?
To nie możliwe...
Czuję ból i tęsknotę nie mogę normalnie myśleć,bez niej nie mogę normalnie funkcjonować.
-Chłopcy zatrzymajcie się,jest mi nie dobrze.-Powiedziałem ,a samochód stanął.
-Tylko wracaj prędko.-Powiedział Louis.
-Jasne.-Odpowiedziałem nie zwracając na siebie uwagi.
Pobiegłem przed siebie ,widząc most ,a nad nim unosząca się wodę.
Słyszałem za sobą kroki,to Zayn.
Stanąłem na progu mostu popatrzałem w dół.
-Nie !-Krzyknął Mulat łapiąc mnie za kurtkę.-Oszalałeś ?-Zapytał.
Stałem tak nic nie mówiąc,moje słone łzy kapały na asfalt ,a ja patrzałem na wodę.
-Do widzenia Zayn-Powiedziałem odpychając go od siebie z dużą siłą,odepchnąłem się od ziemi i skoczyłem.
Słyszałem krzyk Malika,widziałem wodę która była coraz bliżej,czułem coraz to szybsze powietrze na moim ciele.
Zderzyłem się z falą wody,bolało przez chwilę,a potem już nic nie czułem,zakończyłem życie na ziemi...
Stoję w kościele,dookoła jest dużo gości,wyczekuję.
Wszystko jest dość wyraziste,realne.
Nagle otwierają się drzwi kaplicy i widzę postać która kieruje się do mnie.
Te czekoladowe tęczówki,ten perłowy uśmiech jest coraz bliżej mnie.
Moja ręka odmawia mi posłuszeństwa i z wdziękiem ujmuje dłoń postaci.
To [T.i.] ! Moja kochana [T.I.] !
Na sobie ma białą suknię,welon i trzyma bukiet.
Jest prześliczna...
Przytuliłem ją mocno.
-Gotowy?-Zapytała ciepłym głosem.
-Na nową drogę życia.-Powiedziała patrząc mi w oczy.
-Kochanie z tobą zawsze.-Powiedziałem ujmując jej dłoń, przechylając się w stronę księdza.
-Czy ty Niallu Horanie bierzesz sobie tą o to pannę młoda za żonę?-Zapytał dosyć donośnym głosem.
-Tak.-Odpowiedziałem na jednym takcie,głośno przełykając ślinę.
-I przyrzekasz ,ze jej nigdy nie opuścisz i będziecie żyć w niebie szczęśliwie i radośnie?-Zapytał
-Przyrzekam.-Odpowiedziałem z uśmiechem.
-Możesz pocałować pannę młoda.-Rzekł.
A ja przybliżyłem swoje wargi do jej ust i zacząłem ją całować,całować z tęsknotą , czule i namiętnie.
Moje ręce mocno ją trzymały,trzymały ja po to ,abym już nigdy nie spuścił jej z oka,żebym nigdy jej nie stracił,nie stracił najważniejszej osoby w moim życiu,nie stracił jej czekoladowych tęczówek,nie stracił mojej miłości,abym już nigdy nie zobaczył jak [T.I.] cierpi ,żeby nikt nas już nie rozłączył.
Myślę ,że się podoba teraz tylko zostały mi 2 imaginy +18 i będzie na razie wszystko ,ale chyba dopiero jutro je dodam ... Czekam na miłe komentarze
Harry
Postanowiłam ,że imagin o harrym i Niallu będzie smutny tak mnie troszkę naszło. Przed przeczytaniem włącz sobie to
http://www.youtube.com/watch?v=5anLPw0Efmo
-Harry czy ty na pewno przede mną nic nie ukrywasz ? .
-Nie kochanie .
-Ale na serio ? .
-Tak .
Nie wiedziałam już co o tym myśleć .
Podeszłam bliżej chłopaka spojrzałam mu prosto w oczy po czym zadałam mu znowu to samo pytanie :
-Ale na pewno nic nie ukrywasz ? .
-Kochanie nie ! . -Mówił nie odwracając wzroku od moich oczu .
Teraz byłam przekonana ,że chłopak mnie nie oszukuje .
Oddałam mu namiętny pocałunek ,a on złapał mnie za ręke po czym zaprowadził do sypialni .
Oczywiście wiadomo co się w niej działo , fantastyczny , namiętny , pełen podniecenia sex z loczkiem to normalne .
Zmęczeni po stosunku padliśmy na łóżko .
Patrzeliśmy sobie prosto na twarze .
Widziałam jak chłopak jest skrępowany , jednak nie widziałam czy znowu mam się do czegoś przyczepić .
-Słuchaj [T.I.] ja nie mogę dłużej tego ukrywać .
-Tak ? .
-Zdradziłem cię .
-,Że co ? . -Mówiłam dławiąc się łzami .
-Zdradziłem cię , ale ja cię kocham i żałuje , proszę wybacz mi .
-Jak mogłeś i jeszcze zabrałeś mnie teraz do łóżka z świadomością ,że przed chwilą bzykałeś inną ? .
-To nie tak .
-Jak mogłeś kłamać mi prosto w oczy ? .
-Proszę [T.I.} daj mi szansę ...
-Dobra przestań , brzydzę się tobą .
Wyszłam z salonu , założyłam na siebie lekki szlafrok i popędziłaś do swojego domu , który nie dzieliłam z Harrym .
Usiadłam na kanapie , po poliku spływały mi łzy .
W tle słychac było dźwięk dzwonka mojego telefonu .
Nie chcący odebrałam .
-[T.I.] proszę wybacz mi .
-Harry daj mi czas !. -Krzyknełam do sluchawki po czym rzuciłam telefonem o ścianę .
Minął tydzień mojego płaczu , nie przespanych nocy i rozmyślania nad sensem życia.
Myślałam długo nad tym czy mu wybaczyć i doszłam do wniosku ,ze nie umiem bez niego żyć .
Zmierzyłam w kierunku jego domu .
Jak było mi wiadomo drzwi były zawsze otwarte .
Jednak jedna rzecz jeszcze bardziej mnie zdołowała .
Z salonu dobiegały głośne odgłosy .
Postanowiłam być stanowcza i otworzyłam drzwi od sypialni .
Zauważyłam Harrego z jakąś laską w naszym łóżku , uprawiających sex .
-Co to ma kurwa być ? .
-To nie tak [T.I.] czekaj ...
-Mówiłeś ,że mnie kochasz ,że będziemy na zawsze razem ,a teraz znowu robisz to samo , palancie z tą dziwką !.
-To nie jest dziwka to moja dziewczyna .
-,Że przepraszam co ? .
-Yhmm ... myślę ,ze usłyszałaś dobrze ,a więc nie muszę powtarzać drugi raz .
Popędziłam z płaczem do domu .
Napisałam na kartkach wielki napis : Nienawidzę cię Harry " .
I przyczepiłam je na jednej ścian z domu .
Dokleiłam kilka naszych wspólnych zdjęć .
Po czym sięgnełam po alkochol .
1 litr , 2 litry ...
Piłam bez limitu .
Nie panowałam nad sobą.
Wyszłam na balkon , stanełam na barierce .
Z dołu zauważyłam Harrego który płakał i krzyczał ,że to wszystko przemyślał ,że nie chciał i tylko mnie kocha .
Ja odpowiedziałam tylko jemu krótkimi słowami : Wal się !.
Po czym straciłam równowagę i zaczełam spadać z 5 piętra .
Czułam szybszy powiew wiatru na moim ciele , oczy zapełniały mi się jeszcze większymi łzami .
Po chwili poczułam mocny ból , czułam ciepły dotyk ręki loczka na mojej dłoni , słyszałam jego głos który powtarzał ,że będzie dobrze ,ale ja nie mialam już sił :
-Jesteś skurwysynem ,ale i tak cię kocham ,żegnaj Harry.
Na moich oczach zastał tylko jeden wręcz czarny kolor .
Harry nie mógł opanować płaczu .
Łzy ciekły mu z oczu jak nigdy wcześniej .
Zauważył przyjeżdżającą karetkę, jednak było juz za późno na uratowanie mi życia .
-Panie Syles , a więc nie mam dla pana dobrych wieści .
-Niech pan mówi .
-A więc zgineły 2 osoby .
-Słucham .
-Pani [T.I.] była w 1 miesiący ciąży .
Jeszcze bardziej załamany chłopak nie wiedział co ma zrobić .
Wszedł do mojego domu , na ścianie zauważył napis i po przyklejane nasze wspólne zdjęcia .
Obwiniał się za to , obwiniaj się ,że umarłam .
Wziął to co miał pod ręka i przeciął sobie nimi żyły .
Chciał byc z nami szczęśliwy nie ważne czy na ziemi , czy w innym świecie .
Mam nadzieję ,że się podoba jeszcze będzie imagin smutny o Niallu ,ale to za chwilkę ... Piszcie jakieś komętarze... Proszę
http://www.youtube.com/watch?v=5anLPw0Efmo
-Harry czy ty na pewno przede mną nic nie ukrywasz ? .
-Nie kochanie .
-Ale na serio ? .
-Tak .
Nie wiedziałam już co o tym myśleć .
Podeszłam bliżej chłopaka spojrzałam mu prosto w oczy po czym zadałam mu znowu to samo pytanie :
-Ale na pewno nic nie ukrywasz ? .
-Kochanie nie ! . -Mówił nie odwracając wzroku od moich oczu .
Teraz byłam przekonana ,że chłopak mnie nie oszukuje .
Oddałam mu namiętny pocałunek ,a on złapał mnie za ręke po czym zaprowadził do sypialni .
Oczywiście wiadomo co się w niej działo , fantastyczny , namiętny , pełen podniecenia sex z loczkiem to normalne .
Zmęczeni po stosunku padliśmy na łóżko .
Patrzeliśmy sobie prosto na twarze .
Widziałam jak chłopak jest skrępowany , jednak nie widziałam czy znowu mam się do czegoś przyczepić .
-Słuchaj [T.I.] ja nie mogę dłużej tego ukrywać .
-Tak ? .
-Zdradziłem cię .
-,Że co ? . -Mówiłam dławiąc się łzami .
-Zdradziłem cię , ale ja cię kocham i żałuje , proszę wybacz mi .
-Jak mogłeś i jeszcze zabrałeś mnie teraz do łóżka z świadomością ,że przed chwilą bzykałeś inną ? .
-To nie tak .
-Jak mogłeś kłamać mi prosto w oczy ? .
-Proszę [T.I.} daj mi szansę ...
-Dobra przestań , brzydzę się tobą .
Wyszłam z salonu , założyłam na siebie lekki szlafrok i popędziłaś do swojego domu , który nie dzieliłam z Harrym .
Usiadłam na kanapie , po poliku spływały mi łzy .
W tle słychac było dźwięk dzwonka mojego telefonu .
Nie chcący odebrałam .
-[T.I.] proszę wybacz mi .
-Harry daj mi czas !. -Krzyknełam do sluchawki po czym rzuciłam telefonem o ścianę .
Minął tydzień mojego płaczu , nie przespanych nocy i rozmyślania nad sensem życia.
Myślałam długo nad tym czy mu wybaczyć i doszłam do wniosku ,ze nie umiem bez niego żyć .
Zmierzyłam w kierunku jego domu .
Jak było mi wiadomo drzwi były zawsze otwarte .
Jednak jedna rzecz jeszcze bardziej mnie zdołowała .
Z salonu dobiegały głośne odgłosy .
Postanowiłam być stanowcza i otworzyłam drzwi od sypialni .
Zauważyłam Harrego z jakąś laską w naszym łóżku , uprawiających sex .
-Co to ma kurwa być ? .
-To nie tak [T.I.] czekaj ...
-Mówiłeś ,że mnie kochasz ,że będziemy na zawsze razem ,a teraz znowu robisz to samo , palancie z tą dziwką !.
-To nie jest dziwka to moja dziewczyna .
-,Że przepraszam co ? .
-Yhmm ... myślę ,ze usłyszałaś dobrze ,a więc nie muszę powtarzać drugi raz .
Popędziłam z płaczem do domu .
Napisałam na kartkach wielki napis : Nienawidzę cię Harry " .
I przyczepiłam je na jednej ścian z domu .
Dokleiłam kilka naszych wspólnych zdjęć .
Po czym sięgnełam po alkochol .
1 litr , 2 litry ...
Piłam bez limitu .
Nie panowałam nad sobą.
Wyszłam na balkon , stanełam na barierce .
Z dołu zauważyłam Harrego który płakał i krzyczał ,że to wszystko przemyślał ,że nie chciał i tylko mnie kocha .
Ja odpowiedziałam tylko jemu krótkimi słowami : Wal się !.
Po czym straciłam równowagę i zaczełam spadać z 5 piętra .
Czułam szybszy powiew wiatru na moim ciele , oczy zapełniały mi się jeszcze większymi łzami .
Po chwili poczułam mocny ból , czułam ciepły dotyk ręki loczka na mojej dłoni , słyszałam jego głos który powtarzał ,że będzie dobrze ,ale ja nie mialam już sił :
-Jesteś skurwysynem ,ale i tak cię kocham ,żegnaj Harry.
Na moich oczach zastał tylko jeden wręcz czarny kolor .
Harry nie mógł opanować płaczu .
Łzy ciekły mu z oczu jak nigdy wcześniej .
Zauważył przyjeżdżającą karetkę, jednak było juz za późno na uratowanie mi życia .
-Panie Syles , a więc nie mam dla pana dobrych wieści .
-Niech pan mówi .
-A więc zgineły 2 osoby .
-Słucham .
-Pani [T.I.] była w 1 miesiący ciąży .
Jeszcze bardziej załamany chłopak nie wiedział co ma zrobić .
Wszedł do mojego domu , na ścianie zauważył napis i po przyklejane nasze wspólne zdjęcia .
Obwiniał się za to , obwiniaj się ,że umarłam .
Wziął to co miał pod ręka i przeciął sobie nimi żyły .
Chciał byc z nami szczęśliwy nie ważne czy na ziemi , czy w innym świecie .
Mam nadzieję ,że się podoba jeszcze będzie imagin smutny o Niallu ,ale to za chwilkę ... Piszcie jakieś komętarze... Proszę
sobota, 12 października 2013
Liaś
Imagin jest dla mojej kuzynki dagi ,, poprosiłaś więc masz ..... Smutny imagin z Liamem.. Mam nadzieję ,że się spodoba nie tylko mojej kuzynce lecz i innym czytelnikom oczekuję komentarzy.
Włącz sobie tą piosenkę : http://www.youtube.com/watch?v=UONDdy_oqbE
Łzy spływają mi po poliku na każdą myśl o tym zdarzeniu .
Przecież mogłem ją wtedy jeszcze uratować , to ona powinna żyć nie ja ...
Chciałbym teraz tak mocno ją przytulić , posmakować jeszcze raz jej słodkich warg .
Ale jej już nie ma ,a ja siedzę samotnie spoglądając na nasze wspólne zdjęcie .
Jej uśmiech , dołeczki w policzkach i kasztanowe włosy sprawiały ,że była idealna .
Nie potrzebowała nie wiadomo jakiego makijażu ,żeby wyglądać prześlicznie , jej uśmiech sprawiał ,ze stawała się najpiękniejszą kobietą na ziemi .
Uśmiech który był wywołany przeze mnie .
Ten jej ciepły , czuły nieco dziecinny głos zawsze sprawiał ,że dostawałem miłych dreszczy .
A teraz ? .Teraz nie mogę go usłyszeć , nie mogę jej dotknąć , nie mogę jej pocałować.
Jedyne co mi po niej pozostało to zdjęcie , nagranie w telefonie oraz jej sweter który nadal pachniał jej słodkimi perfumami które tak uwielbiam.
Nie mogę powstrzymać łez , za każdym razem gdy o niej wspominam , tak bardzo mi jej brakuje , jej otuchy, jej poczucia humoru .
Była dla mnie idealną dziewczyną , moją jedyną tak mocną i wielką miłością .
Ale Bóg musiał mi ją zabrać , czemu ? . Czemu nie mogłeś zabrać mnie ? . To wszystko przeze mnie , gdyby nie ja ona nadal by żyła , nadal promieniałaby swoim zniewalającym na kolana uśmiechem .
Wszystko stało się tak szybko , jej powieki które zaczynały coraz szybciej się zamykać , jej ciało które trzymałem na rękach .
Poszliśmy z Zaynem i [T.I.] na spacer ,ciągle mocno ją przytulałem , całowałem czule ,a Zayn po prostu nam towarzyszył .
Chodziliśmy samotnie uliczkami Londynu kiedy zauważyliśmy samochód jadący w naszą stronę .
Szliśmy dalej nie myśląc o tym ,ze on może specjalnie jedzie w naszym kierunku .
Jednak [T.I.] spojrzała do tyłu , widząc z jaką prędkością jedzie auto kazała nam uciekać , biec .
Mocno trzymałem ją za rękę , moje serce kołatało jak oszalałe , czułem strach .
Obróciłem głowę do tyłu , auto nadal za nami jechało , nie odpuszczało .
Zayn pobiegł w innym kierunku ,ale ja i [t.I.] byliśmy nie rozłączni .
Nagle poczułam jak jej ręka ześlizguję się z mojej , zgubiłem ją , nie czułem ciepła jej ręki , nie czułem już nic oprócz strachu .
Usłyszałem huk ...
Obróciłem się do tyłu , chcąc ja odnaleźć , wołałem ją ,ale nigdzie jej nie było , samochodu również .
Wtedy spojrzałem w dół , jej sine ciało leżało na zimnej jak lód ziemi .
Jej tak cudowne zielono-niebieskie oczy patrzyły wprost na mnie .
Podbiegłem do niej , wziąłem ją na ręce .
Ona była na tyle silna ,żeby swoją ręką dotknąć mojego policzka .
Pociągnęła mnie lekko do siebie , oddała pocałunek i powiedziała :
-Mówiłam ci już ,że twoje usta mają smak słodkiej wiśni ? . Dlatego tak kocham je całować , czuć ich smak , trudno będzie mi się z nimi rozstać ,ale jestem bezsilna , kocham cię .
Z jej oka wylała się jedna błyszcząca łza .
-[T.i.] nie zostawiaj mnie , bądź silna jak zawsze , bądź silna ... -Mówiłem już dławiąc się łzami .
-Obiecaj mi ,że będziesz szczęśliwy ,że nie zrobisz żadnego głupstwa , ja będę zawsze przy tobie Liam . -Powiedziała bardzo cichym głosem .
-[t.I.] kocham cię . -Powiedziałem ,a z moich oczu łzy kapały na jej nową białą sukienkę .
-Przepraszam ... -Powiedziała po czym jej powieki zamknęły się .
Zacząłem wrzeszczeć , krzyczeć , dotykać jej włosów , jej twarzy , jej ciała .
Mocno ją tuląc , nie wierzyłem ,że jej już nie ma , nie ma kogoś kogo tak bardzo kocham , z kim chciałem spędzić resztę swojego życia .
Położyłem ją na ziemi , wtuliłem się w nią , wspominając dawne czasy , słysząc jej głos .
Wtedy podszedł do mnie Zayn , który próbował mnie od niej odciągnąć , jednak ja mocno go popchałem ,a on upadł na ziemię .
Nagle zauważyłem na jej plecach coś czarnego , przyjrzałem się dokładnie , to był tatuaż , najwidoczniej zrobiony nie dawno .
Ten tatuaż to był napis , napis "I am strong".
Wtedy zrozumiałem ,ze ona walczyła , walczyła do końca .
Poczułem znowu chłodne dłonie Malika , które zaczęły mnie szarpać ,a z jego ust usłyszałem parę krótkich słów :
-Liam ona już nie żyje .
-Nie mów tak ! . -Powiedziałem szarpiąc go ,a jednocześnie całując jej chłodne usta .
Po jakimś czasie udało się Zaynowi, odciągnąć mnie od ciała [t.I.] .
Po chwili zabrali jej ciało,a ja pogrążałem się w smutku u Zayna w domu .
Parę dni później zjawiliśmy się w sądzie ...
Odnaleźli sprawcę zabójstwa mojej pięknej [T.I.] .
Kiedy sędzia wezwał mnie jako świadka , podchodziłem ze łzami w oczach , przed oczami miałem cały obraz z tamtego zdarzenia .
Początkowe pytania sędziego były łatwe ,ale potem powiedział ,żebym opisał całą sytuację z tamtego dnia .
Było mi ciężko , bardzo ciężko , zacząłem pod nosem coś bełkotać :
-To ...ee....To ....było ...
Nie zdążyłem wypowiedzieć całego zdania kiedy przerwał mi sprawca tego całego zdarzenia .
-To ty miałeś zginąć , nie ona , ty miałeś umrzeć , nie ona , ona po prostu znalazła się w nie właściwym miejscu i o nie właściwym czasie .
Wtedy dotarło do mnie ,że to wszystko przeze mnie , zacząłem się obwiniać .
Sprawca dostał 20 lat więzienia ,a u mnie zostały tylko wspomnienia związane z [T.I.] .
Po jej śmierci wytatuowałem sobie taki sam tatuaż jak miała [t.I.] na plechach tylko ,że ja miałem dopisane jej imię .
Teraz tak sobie siedzę , patrzę na zdjęcie , wspominam , płaczę .
Czuję ciepły dotyk na mojej ręce i wiem ,że ona jest przy mnie , ona jest moim aniołem stróżem .
Ona nigdy mnie nie opuści ,a ja jak przyjdzie na mnie czas to znowu ją spotkam i zobaczę jej piękny uśmiech , pocałuje ją , zostanę przy niej i będziemy na zawsze szczęśliwi i już nikt nam w tym nie przeszkodzi ,a teraz muszę brać z niej przykład i być silnym , muszę walczyć do końca.
Pisząc ten imagin popłakałam się sama ... Daga mam nadzieję ,że ty też będzie płakać .. Możesz nawet zalać moje mieszkanie........ Czekam na komentarze
Włącz sobie tą piosenkę : http://www.youtube.com/watch?v=UONDdy_oqbE
Łzy spływają mi po poliku na każdą myśl o tym zdarzeniu .
Przecież mogłem ją wtedy jeszcze uratować , to ona powinna żyć nie ja ...
Chciałbym teraz tak mocno ją przytulić , posmakować jeszcze raz jej słodkich warg .
Ale jej już nie ma ,a ja siedzę samotnie spoglądając na nasze wspólne zdjęcie .
Jej uśmiech , dołeczki w policzkach i kasztanowe włosy sprawiały ,że była idealna .
Nie potrzebowała nie wiadomo jakiego makijażu ,żeby wyglądać prześlicznie , jej uśmiech sprawiał ,ze stawała się najpiękniejszą kobietą na ziemi .
Uśmiech który był wywołany przeze mnie .
Ten jej ciepły , czuły nieco dziecinny głos zawsze sprawiał ,że dostawałem miłych dreszczy .
A teraz ? .Teraz nie mogę go usłyszeć , nie mogę jej dotknąć , nie mogę jej pocałować.
Jedyne co mi po niej pozostało to zdjęcie , nagranie w telefonie oraz jej sweter który nadal pachniał jej słodkimi perfumami które tak uwielbiam.
Nie mogę powstrzymać łez , za każdym razem gdy o niej wspominam , tak bardzo mi jej brakuje , jej otuchy, jej poczucia humoru .
Była dla mnie idealną dziewczyną , moją jedyną tak mocną i wielką miłością .
Ale Bóg musiał mi ją zabrać , czemu ? . Czemu nie mogłeś zabrać mnie ? . To wszystko przeze mnie , gdyby nie ja ona nadal by żyła , nadal promieniałaby swoim zniewalającym na kolana uśmiechem .
Wszystko stało się tak szybko , jej powieki które zaczynały coraz szybciej się zamykać , jej ciało które trzymałem na rękach .
Poszliśmy z Zaynem i [T.I.] na spacer ,ciągle mocno ją przytulałem , całowałem czule ,a Zayn po prostu nam towarzyszył .
Chodziliśmy samotnie uliczkami Londynu kiedy zauważyliśmy samochód jadący w naszą stronę .
Szliśmy dalej nie myśląc o tym ,ze on może specjalnie jedzie w naszym kierunku .
Jednak [T.I.] spojrzała do tyłu , widząc z jaką prędkością jedzie auto kazała nam uciekać , biec .
Mocno trzymałem ją za rękę , moje serce kołatało jak oszalałe , czułem strach .
Obróciłem głowę do tyłu , auto nadal za nami jechało , nie odpuszczało .
Zayn pobiegł w innym kierunku ,ale ja i [t.I.] byliśmy nie rozłączni .
Nagle poczułam jak jej ręka ześlizguję się z mojej , zgubiłem ją , nie czułem ciepła jej ręki , nie czułem już nic oprócz strachu .
Usłyszałem huk ...
Obróciłem się do tyłu , chcąc ja odnaleźć , wołałem ją ,ale nigdzie jej nie było , samochodu również .
Wtedy spojrzałem w dół , jej sine ciało leżało na zimnej jak lód ziemi .
Jej tak cudowne zielono-niebieskie oczy patrzyły wprost na mnie .
Podbiegłem do niej , wziąłem ją na ręce .
Ona była na tyle silna ,żeby swoją ręką dotknąć mojego policzka .
Pociągnęła mnie lekko do siebie , oddała pocałunek i powiedziała :
-Mówiłam ci już ,że twoje usta mają smak słodkiej wiśni ? . Dlatego tak kocham je całować , czuć ich smak , trudno będzie mi się z nimi rozstać ,ale jestem bezsilna , kocham cię .
Z jej oka wylała się jedna błyszcząca łza .
-[T.i.] nie zostawiaj mnie , bądź silna jak zawsze , bądź silna ... -Mówiłem już dławiąc się łzami .
-Obiecaj mi ,że będziesz szczęśliwy ,że nie zrobisz żadnego głupstwa , ja będę zawsze przy tobie Liam . -Powiedziała bardzo cichym głosem .
-[t.I.] kocham cię . -Powiedziałem ,a z moich oczu łzy kapały na jej nową białą sukienkę .
-Przepraszam ... -Powiedziała po czym jej powieki zamknęły się .
Zacząłem wrzeszczeć , krzyczeć , dotykać jej włosów , jej twarzy , jej ciała .
Mocno ją tuląc , nie wierzyłem ,że jej już nie ma , nie ma kogoś kogo tak bardzo kocham , z kim chciałem spędzić resztę swojego życia .
Położyłem ją na ziemi , wtuliłem się w nią , wspominając dawne czasy , słysząc jej głos .
Wtedy podszedł do mnie Zayn , który próbował mnie od niej odciągnąć , jednak ja mocno go popchałem ,a on upadł na ziemię .
Nagle zauważyłem na jej plecach coś czarnego , przyjrzałem się dokładnie , to był tatuaż , najwidoczniej zrobiony nie dawno .
Ten tatuaż to był napis , napis "I am strong".
Wtedy zrozumiałem ,ze ona walczyła , walczyła do końca .
Poczułem znowu chłodne dłonie Malika , które zaczęły mnie szarpać ,a z jego ust usłyszałem parę krótkich słów :
-Liam ona już nie żyje .
-Nie mów tak ! . -Powiedziałem szarpiąc go ,a jednocześnie całując jej chłodne usta .
Po jakimś czasie udało się Zaynowi, odciągnąć mnie od ciała [t.I.] .
Po chwili zabrali jej ciało,a ja pogrążałem się w smutku u Zayna w domu .
Parę dni później zjawiliśmy się w sądzie ...
Odnaleźli sprawcę zabójstwa mojej pięknej [T.I.] .
Kiedy sędzia wezwał mnie jako świadka , podchodziłem ze łzami w oczach , przed oczami miałem cały obraz z tamtego zdarzenia .
Początkowe pytania sędziego były łatwe ,ale potem powiedział ,żebym opisał całą sytuację z tamtego dnia .
Było mi ciężko , bardzo ciężko , zacząłem pod nosem coś bełkotać :
-To ...ee....To ....było ...
Nie zdążyłem wypowiedzieć całego zdania kiedy przerwał mi sprawca tego całego zdarzenia .
-To ty miałeś zginąć , nie ona , ty miałeś umrzeć , nie ona , ona po prostu znalazła się w nie właściwym miejscu i o nie właściwym czasie .
Wtedy dotarło do mnie ,że to wszystko przeze mnie , zacząłem się obwiniać .
Sprawca dostał 20 lat więzienia ,a u mnie zostały tylko wspomnienia związane z [T.I.] .
Po jej śmierci wytatuowałem sobie taki sam tatuaż jak miała [t.I.] na plechach tylko ,że ja miałem dopisane jej imię .
Teraz tak sobie siedzę , patrzę na zdjęcie , wspominam , płaczę .
Czuję ciepły dotyk na mojej ręce i wiem ,że ona jest przy mnie , ona jest moim aniołem stróżem .
Ona nigdy mnie nie opuści ,a ja jak przyjdzie na mnie czas to znowu ją spotkam i zobaczę jej piękny uśmiech , pocałuje ją , zostanę przy niej i będziemy na zawsze szczęśliwi i już nikt nam w tym nie przeszkodzi ,a teraz muszę brać z niej przykład i być silnym , muszę walczyć do końca.
Pisząc ten imagin popłakałam się sama ... Daga mam nadzieję ,że ty też będzie płakać .. Możesz nawet zalać moje mieszkanie........ Czekam na komentarze
czwartek, 10 października 2013
Warzna informacja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
Więc piszę do waz ,ponieważ ciesze się że jest tyle wyświetleń na blogu ,ale jest jedna rzecz prze którą jest mi przykro . pisze imaginy proszę wams o komentarze a zachowujecie się jak byście mnie mieli w dupie . Czytam inne blogi . Jest mi wtedy smutno czytając komentarze pod imaginami , dlaczego ,bo chciała bym znaleźć chociaż kilka komentarzy . Naprawdę piszę imaginy po to żebyście mieli co robić jak wam się nudzi . Dobrze ja to rozumiem ,ale moglibyście dawać jakieś komentarze nawet z anonima .Więc czekam na wasze komentarze . Jeśli w najbliższych dniach nie będzie komentarzy usuwam bloga raz na zawsze. Z poważaniem smutna cichutka<33
Subskrybuj:
Posty (Atom)